Widzisz wypowiedzi znalezione dla słów: Polskie agencje pracy w Londynie
Wiadomość
  Anglia

jaka jest dobra agencja posred pracy w Londynie ktora mnie nie wyroluje
nabije w butelke a cos szybko konkretnie zalatwi  jest jakas polska?(wiza
studencka) zalezy mi na jaknajszybszym znalezieniu jakiegokolwiek zajecia
na
poczatek
grzegorz


Nie ma. To nie agencje charytatywne Twoja wiza studencka tak naprawdę nic ci
nie daje. Insurance Number nie masz.
A agencje nie załatwiają pracy na 20 godzin tygodniowo, bo pracodawcy życzą
sobie, żeby mogli eksploatować pracownika do upadłego, najlepiej po 10
godzin dziennie z jednym wolnym dniem co dwa tygodnie.
Jak chcesz załatwić szybko i cokolwiek, to przejdź się po wszystkich
knajpach w całym mieście, zaczynając od Ealingu a kończąc na Barking.
A poważnie, to idź do Angus Steak House przy Leicester Square i zapytaj o Mr
Petera. On przyjmuje Polaków na czarno.
Aha, i jeszcze jest taka agencja na Baron's Court chyba, na Talgarth Road,
ale adresu nie pamiętam. Wiem tylko, jak tam trafić. Oni załatwiają ci pracę
w hotelu np. jako pomocnika kelnera i przez cały czas zabierają połowę
twoich zarobków. I jeszcze mogą zabrać twoją pierwszą tygodniówkę,
tłumacząc, że to był okres treningowy.

Pozdrawiam i powodzenia

Ania

 
  Chcesz cos kupic w USA___masz towar za 7-10 dni.

Witam,
Chcesz cos kupic w USA, w sklepie, na eBay'u?
Masz problem z zaplata karta kredytowa , PayPalem lub sama  wysylka.
Moge to dla Ciebie zalatwic.

Ja siedze teraz w Nowym Jorku.
Napisz tylko co chcialbys kupic i dostajesz towar za 7-10 dni .

Artykuly do 0.50 kg  najlepiej wysylac poczta amerykanska, powyzej 1kg
przez
polskie agencje.
Natychmiast wysylam Ci druk wysylki. W przypadku polskich agencji,
dostaniesz telefon w Polsce gdzie zawsze sprawdzisz co sie dzieje z Twoja
przesylka.


Widze ze dyskusja przerodzila sie juz do tematu zalawienia pracy. Mnie to
tez interesuje, pasuje mi fajna praca dla osoby znajacej angielski w bardzo
dobrym stopniu, majaca praktyke i referencje z Londynu.
Wracajac do tematu to jaka prowizje pobierasz lub czy jest to jakas
konkretna kwota i jakie sa koszty przesylki w zaleznosci od wagi. Tak jak
pisales poczta amerykanska i przez polskie agencje? Gdzie wplacac pienadze
do ciebie? w polskim banku czy gdzies zagranice (to tez wazne bo przesylka
kasy zagranice jest duzo drozsza).

  Chcesz cos kupic w USA___masz towar za 7-10 dni.
Witam,
Jesli chodzi o wplate pieniedzy to mam w konto w mBanku.
_____________________________________________
Pobieram 10% od wartosci samego towaru.
Kupujacy placi za wysylke.
Wynosi ona 1.56 dolara za 1 funt paczka lotnicza lub 0.56 morska.

Pozdrawiam
Andrzej




dyskusyjnych

| Witam,
| Chcesz cos kupic w USA, w sklepie, na eBay'u?
| Masz problem z zaplata karta kredytowa , PayPalem lub sama  wysylka.
| Moge to dla Ciebie zalatwic.

| Ja siedze teraz w Nowym Jorku.
| Napisz tylko co chcialbys kupic i dostajesz towar za 7-10 dni .

| Artykuly do 0.50 kg  najlepiej wysylac poczta amerykanska, powyzej 1kg
przez
| polskie agencje.
| Natychmiast wysylam Ci druk wysylki. W przypadku polskich agencji,
| dostaniesz telefon w Polsce gdzie zawsze sprawdzisz co sie dzieje z
Twoja
| przesylka.

Widze ze dyskusja przerodzila sie juz do tematu zalawienia pracy. Mnie to
tez interesuje, pasuje mi fajna praca dla osoby znajacej angielski w
bardzo
dobrym stopniu, majaca praktyke i referencje z Londynu.
Wracajac do tematu to jaka prowizje pobierasz lub czy jest to jakas
konkretna kwota i jakie sa koszty przesylki w zaleznosci od wagi. Tak jak
pisales poczta amerykanska i przez polskie agencje? Gdzie wplacac pienadze
do ciebie? w polskim banku czy gdzies zagranice (to tez wazne bo przesylka
kasy zagranice jest duzo drozsza).


  Londyn - raj dla informatykow
Witam!

Jesli ktos lubi podrozowac, zna angielski i ma juz dosc pracy za tysiaka
miesiecznie, moze smialo kupic bilet lotniczy do Londynu i powiedziec swemu
pracodawcy zeby za taka kase pocalowal sie w dupe.

Prawde powiedziawszy ja sam nie jestem jakims guru z informatyki, a normalna
stala prace znalazlem juz po tygodniu. I to w pierwszej firmie do ktorej
poszedlem. Rozeslanie CV na ofety pracy skutkuje telefonami od agencji
posrednictwa i pracodwacow. Tutaj pracy w IT jest wiecej niz za najlepszych
czasow w Warszawie. I obwiazuje taka zasada, ze jesli w Polsce byles w czyms
dobry, to tutaj bedziesz gwiazda.

Miesiac idzie spokjnie przezyc za 320 funtow (bez zaciskania pasa), reszte
mozna odlozyc.

Jak szukac pracy? Tak jak w Polsce, tylko trzeba mowic po angielsku. Najepiej
zaczac jeszcze z Polski. Umowiec sie na spotakana z kilkoma firmami i
przyjechac tutaj. Prawde powiedziwaszy odzew na CV z tutejszym adresem i
tutejszym telefonem komorkowym jest nieporownywalnie wieszkszy niz z adresem i
telefonem w Polsce.    

Powodzenia!

Pozdrawiam

Wieslaw Paslawski

 
  Porównanie cen

Cena rośnie gdy rośnie liczba pośredników. To naturalne.

Inną kwestią jest fakt że 10 tys. (cena uśredniona pomiędzy ofertą
polską i zagraniczną) za zwykły template to bardzo dużo.

Nie znam się na technologii flash, nie mam zdolności artystycznych. Ale
przyjmując nawet wynagrodzenie 5 tys. za miesiąc pracy (choć sam nigdy
tyle na oczy nie widziałem) oznaczałoby to dwa miesiące ciągłej pracy...
8h dziennie, 6 dni w tygodniu... i tak przez dwa miesiące. Nie mogę
jednak uwierzyć by wykonanie go zajęło autorowi aż tyle czasu.


Ale przy stawkach dizajnera np. w Londynie wychodzi juz 10 dni  pracy.
Firmie z Londynu moze oplcac sie kupienie gotowca, ktory bardzo sie jej
podoba zamiast zlecania projektu agencji - zwlaszcza, ze nie wiadomo co na
koniec wyjdzie i trzeba poswiecic czas na kontakty z agencja. A tu: klik i
jest. Pozniej trzeba zlecic modyfikacje zawartosci, ale to mozna zalatwic za
$100 na getafreelancer ;)
Oczywiscie, ceny (za wylacznosc) jak na polskie warunki sa dosc wygorowane i
raczej nie mieszcza sie w glowie przecietnego malego/sredniego
przedsiebiorcy.

  Trojke pietnuje
Za kretynskiego newsa nadanego prze chwila.
Najpierw jako tytul - 'Co piaty Brytyjczyk nie wie, ze stolica Wlk.
Brytanii jest Londyn i gdzie on lezy'.
A potem:
'Wg badan National Geographic co piaty Brytyjczyk w wieku od 7 do 14 lat
nie wie gdzie lezy Londyn i nie jest w stanie pokazac go na mapie'.
1. czy 7 letnie dziecko jest w stanie czytac mape?
2. podejrzewam, ze w oryginale bylo zreszta 'co piaty mieszkaniec
Commonwealth. Bo w przypadku dzieci z Nowej Zelandii czy Australii moze
i zgoda na taki wynik. Podobnie jak pytanie polskich dzieci o stolice
Madagaskaru ( w koncu to nasza niedoszal kolonia) i wskazanie jej na
mapie.

Ale dziennikarze mogliby sprawdzic zrodlo newsu... a tak... news godny
brukowca. Dzwonilem do Trojki. Pani powiedziala, ze takie cos dostali z
agencji wiec co sie czepiam. No i czy wiem jaka jest wiedza przecietnego
Amerykanina o swiecie. Jesli dla tej pani Amerykanin=Brytyjczyk to
gratuluje jej tez jej wiedzy o swiecie.
Czego oni ich ucza na tych studiach dziennikarskich tak w ogole?

Dziennikarzy rzecz jasna pietnuje, ale to juz bylo...

TA

  NIETYPOWE PYTANIE, ale może tu znajde odpowiedź...
Witam

Byłem przez pół roku w UK w Glasgow i Londynie, pracowałem u wujka
jako webmaster. Wujek ma agencje reklamy i promocji (miedzy innymi
zajmują się projektowaniem witryn WWW.). Kilka miesięcy temu wróciłem
do kraju i nadal chciałbym pracować dla wujka z UK, tyle, że już z Polski
(przez Internet - z tym niema żadnego problemu, od strony technicznej)...
Tyle że chcielibyśmy to robić oficjalnie, zgodnie z prawem (prawem pracy,
prawem podatkowym, itd.)

No i mam pytania:
- Jak rozwiązać ten problem - jak pracować z Polski (przez Internet) dla
firmy z Wielkiej Brytanii ? (zgodnie z polskim prawem, przepisami)
- Gdzie założyć konto (ROR) w Posce czy UK ?
- Jak się rozliczać ? Jak przesyłać pieniądze do Polski ? Jak przesłać
pieniądze z UK do POlski , jaki bank w Polsce w tym celu wybrać ? Citibank ?
- Jaki rodzaj umowy o pracę przyjąć ? Jak powinna wyglądać umowa ?
- Co z podatkami w taki przypadku ?
- Co z BHP, itp. ?

Jak to wszystko rozwiązać żeby to było zgodne z polskim prawem
(pracy, podatkowym, itd.) ?

Z góry dziękuje za odpowiedź !

Pozdrawiam serdecznie,
Jarosław Jarocki

  NIETYPOWE PYTANIE, ale może tu znajde odpowiedź...

Byłem przez pół roku w UK w Glasgow i Londynie, pracowałem u wujka
jako webmaster. Wujek ma agencje reklamy i promocji (miedzy innymi
zajmują się projektowaniem witryn WWW.). Kilka miesięcy temu wróciłem
do kraju i nadal chciałbym pracować dla wujka z UK, tyle, że już z Polski
(przez Internet - z tym niema żadnego problemu, od strony technicznej)...
Tyle że chcielibyśmy to robić oficjalnie, zgodnie z prawem (prawem pracy,
prawem podatkowym, itd.)

No i mam pytania:
- Jak rozwiązać ten problem - jak pracować z Polski (przez Internet) dla
firmy z Wielkiej Brytanii ? (zgodnie z polskim prawem, przepisami)
- Gdzie założyć konto (ROR) w Posce czy UK ?
- Jak się rozliczać ? Jak przesyłać pieniądze do Polski ? Jak przesłać
pieniądze z UK do POlski , jaki bank w Polsce w tym celu wybrać ? Citibank
?
- Jaki rodzaj umowy o pracę przyjąć ? Jak powinna wyglądać umowa ?
- Co z podatkami w taki przypadku ?
- Co z BHP, itp. ?

Jak to wszystko rozwiązać żeby to było zgodne z polskim prawem
(pracy, podatkowym, itd.) ?


Witam

Gdzie znajde odpowiedź na powyższe pytania ?

Moze mi ktoś polecić jakiegoś radce prawnego ?
( Z Warszawy albo on-line )

Z góry dziękuje za odpowiedź !

Pozdrawiam serdecznie,
Jarosław Jarocki

  wp³yw Katynia na nasz± sytuacjê dzi¶

"Polacy mieszkają najliczniej na terenie centralnej gminy Westminsteru
(7733 osoby), Camden (3672) oraz Ealing (3234)."
Zatem najliczniej w Westminster. Ktokolwiek byl w Londynie wie, ze to
nie jest dzielnica mieszkalna - siedziby maja tam agencje rzadowe,
instytuty, muzea, miedzynarodowe korporacje i centrale bankow. W
nielicznych strefach mieszkalnych ceny sa tak wysokie, ze nie ma mowy
aby niania, sprzataczka czy pomocnik barmana mogl sobie na to pozwolic.
[...] Idiotyzm.


Skads sie jednak te liczby wziely. Albo sie komus pomylilo i powinno
byc 733 osoby, a moze 133, albo Polacy spod mostu podaja adres
Westminster 1, a moze w tych nielicznych domach kazdy ma polska nianie
i polska sprzataczke :-)

Kolejny powod dla ktorego nie nalezy brac powaznie tych danych to fakt,
ze brytyjskiemu rzadowi nie zalezy aby te dane byly wysokie (prawdziwe)
z oczywistych wzgledow. Tak samo jak polskiemu rzadowi nie zalezy na
zawyzaniu tych liczb z podobnych pobudek.


Jeszcze pytanie skad je maja brac. W Polsce to sie raczej nikt nie
przyzna, bo zasilek straci i podatek musial zaplacic.

J.

  szukam pracy
czy ktos moze zna jakies agencje pracy ktore zajmuja sie szukaniem pracy na budowie?
moj chlopak przyjechal z londynu i tam zawsze szukal pracy poprzez polska str intrenetowa u polakow. czy ktos moze wie czy tutaj taka istnieje, gdzie polacy szukaja na budowe?
posiada on cscs oraz porozumie sie w stopniu komunikatywnym jezykiem angielskim.mieszkamy na erdigton.
z gory dziekuje
  Angielscy pośrednicy wysyłają Polaków do kraju
Brytyjskie agencje pośrednictwa pracy, zamiast przedstawiać polskim imigrantom oferty pracy w Londynie, Liverpoolu czy Manchesterze, zaczęły im proponować posady na terenie Polski. Oferty pracy w Warszawie, Katowicach i Łodzi można znaleźć już nawet w oddziałach Jobcentre

http://wiadomosci.onet.pl...iadomosceu.html
  Jesienne mamusie 2006 - część II
Kasik, poki co nie mamy wybranego miasta, ale coraz bardziej sie nad tym zastanawiamy i stwierdzilismy ze zeby cos znalezc musimy sie na jakiej 2-3 miasta zdecydowac.
ja jestem nauczycielka wiec bede szukac pracy w szkolach, jak sie dobrze trafi, to mysle ze zarobki beda lepsze niz te moje polskie, ale poki co, musze wypelnic kupe dokumentow i pisac wnioski o jakies uznanie wyksztalcenia (ze tez np hydraulik tego nie musi robic ) i wtedy raczej z praca nie bedzie problemu (tak mi pisali ludize z roznych agencji i szkol).

do londynu nei chcemy jechac, dla nas londyn to takie raczej zwiedzanie poki co, ale moze poludniowo wschodnie tereny - w kazdym razie anglia. druga opcja to irlandia, np dublin, ale to zalezy od tego czy znajde tam prace.

napisz mi jesli mozesz, ile np kosztuje wynajecie mieszkania z 1bedroom, tak zebysmy mogli sobie w trojke spokojnie zyc, no i ile orientacyjnie wydajecie na zycie miesiecznie. bede wdzieczna.
  Oazowicze na Wyspach łączcie się! ;-)
Hmmm ... to chyba zależy gdzie konkretnie chcecie jechać. Bo Anglia i Irlandia to jednak duże są .


no generalnie to nie mam większych preferencji...
byle NIE Londyn i Dublin. Wszystko inne wchodzi w rachubę. Pracy zamierzamy szukać już tam na miejscu, nie przez polskie agencje

[ Dodano: 09-07-2007, 14:10 ]
  Z GB do Polski ? :)
Wrocław wita emigrantów
(PAP, tm/11.12.2006, godz. 06:30)
Reklamami w europejskiej prasie władze miasta zachęcały Polaków, by przyjeżdżali do stolicy Dolnego Śląska. Udało się. To pierwsza tak skuteczna akcja promocyjna naszego kraju za granicą - pisze "Metro".

Polacy, wracajcie do kraju. We Wrocławiu czeka na Was praca - na takie ogłoszenia w ubiegłym roku w niemieckiej, angielskiej i irlandzkiej prasie natrafiali nasi rodacy, którzy wyjechali na Zachód. Przed dwoma miesiącami do powrotu brytyjską i irlandzką Polonię przekonywał prezydent Wrocławia Rafał Dutkiewicz, goszcząc w flagowym programie BBC World "Hard Talk". Tygodniowo ogląda go 60 mln telewidzów.

"Ci, którzy wyjechali, nie wierzą w przyszłość w Polsce. Ale u nas jest inaczej. W ciągu kilku lat będzie ok. 100 tys. miejsc pracy. Również jakość życia będzie wyższa w następnych latach" - zapewniał prezydent Wrocławia.

I jak się okazuje - podkreśla dziennik - skutecznie, choć efekty akcji miały być widoczne dopiero za trzy lata. "A my już mamy wiele sygnałów od wrocławskich firm, że akcja podjęta w Londynie zaczyna przynosić pozytywne efekty. Polacy wracają do nas, by we Wrocławiu podjąć pracę" - mówi prezes Agencji Rozwoju Aglomeracji Wrocławskiej Paweł Panczyj.

Każdego tygodnia pracownicy agencji otrzymują z zagranicy po kilkanaście maili, tyle samo faksów i telefonów z prośbą o oferty pracy.

No i co Wy na to kobity )) hehehe też się wybieracie na te obiecane miejsca pracy ?:)
  Moja prośba
angel, a jak aktywnie oni szukają pracy?, dzwonią?, chodzą od drzwi do drzwi? "zwiedzili" już wszystkie agencje w okolicy? (ponoć statystycznie w prawie każdej agencji pracujce polka/polak) oj juz długo to trwa, mam nadzieję że finansowo przewidzieli taki okres poszukiwań + 2 tygodnie do pierwszego payslip-u (chodzi mi o to czy mają co jeść bo i takich co nie mieli i przyjechali z 200Ł w kieszeni rodaków już spotkałam). Moim zdaniem to dobry okres na poszukiwania pracy, skończył się przestuj styczniowy, jeszcze nie ma studentów ,

A powiedz mi czy przeglądaja i odpowiadają na oferty umieszczane w Pl gazetach: W samym Londynie jest ich kilka, w tym: „Dziennik Polski” (www.polishdaily.co.uk), „Alternatywy”, „Polish Anonse”, „Goniec Polski” (www.goniec.com), „Polish Express” (www.polishexpress.co.uk), „Cooltura” (www.cooltura.co.uk). Trzymam kciuki za nich.
  Kto będzie rządził Polską po wyborach?
Jak donosi Informacyjna Agencja Radiowa, brytyjski "The Observer" pisze, że setki Polaków uciekają z Wielkiej Brytanii do domu. Powodem ma być wysoka przestępczość oraz coraz częstsze akty dyskryminacji.

- Najnowsza fala polskich imigrantów osiedla się w najmniej bezpiecznych częściach Londynu, gdzie coraz częściej spotyka się z przemocą ze strony gangów oraz dyskryminacją - uważa "The Observer".

Gazeta przypomina głośną sprawę zabójstwa 26-letniej Polki, która przypadkowo została zastrzelona. Polacy, z którymi rozmawiali dziennikarze "The Observer" zwrócili też uwagę na to, że coraz częściej zdarzają się wobec nich akty dyskryminacji na tle narodowościowym.

W zeszłym roku z Wielkiej Brytanii wróciło do domu 16 tys. osób z Europy Wschodniej, które mieszkały na Wyspach ponad rok - cytuje IAR dane "The Observer".


Jak ja nie nawidzę tych pisiorów to głowa mała.
Dwa kaczory się dobrały i niszczą Polskę.
  Anglia

czesc
jaka jest dobra agencja posred pracy w Londynie ktora mnie nie wyroluje
nabije w butelke a cos szybko konkretnie zalatwi  jest jakas polska?(wiza
studencka) zalezy mi na jaknajszybszym znalezieniu jakiegokolwiek zajecia na
poczatek
grzegorz

  Londyn

Użytkownik "mike"

Wybieram sie w lipcu do Londynu w poszukiwaniu... przygod, no i of koz
pracy.


nie mów przypadkiem o tym urzędasowi Immigration...

Niby przez pierwszy tyd. mam zagwarantowany nocleg ale pozniej musze
liczyc
juz na siebie. W zwizku z tym moje pytanko do Was: Gdzie najlepiej szukac
pracy?


Zajrzyj w okolice POSK-u - Polskiego Ośrodka Społeczno-Kulturalnego.
stacja zielonej District Line metra: Ravenscourt Park, a potem idziesz zaraz
obok szkoły podstawowej do Kings Street.

Czy isc do jakiejs agencji, ktora sie specjalizuje w wyszukiwaniu
pracownikow, czy bezposrednio pytac ludzi? Slyszalemm, ze sa rejony gdzie
z
wiekszym prawdopodobienstwem mozna cos znalezc. Kolejna sprawa to rodzaj
zarobku: praca na budowach (wiekszosc moich kumpli tak pracowalo) to nie
jest szczyt marzen studenta pragnacego podszlifowac language skills. Moze
ktos z Was wie jakiej pracy  mozna sie spodziewac i czy w ogole jakiejs
mozna?


W wakacje przyjezdnych jest zawsze więcej. Londyn oferuje wyższe zarobki,
ale jednocześnie wymaga wyższych wydatków na mieszkanie i wyżywienie.
Mieszkanie u jakiejś polskiej właścicielki domu, kwatery wyjdzie najtaniej -
ale mieszkasz najczęściej z innymi Polakami, więc o nauce języka po robocie
zapomnij.
(Chyba, że nie będziesz dotrzymywać rodakom towarzystwa).

Niezłe są publiczne biblioteki, każdy może z nich korzystać, mają dużo
nagrać literatury mówionej na kasetach i kompaktach - koniecznie zabierz
walkmana i przenośny odtwarzacz kompaktów. Tak tam robiłem - w drodze do
sklepu, szkoły, pracy nie marnuj czasu a słuchaj żywego języka. może być
walkman z radiem, to posłuchasz natrętnego Capital Radio 95.8MHz, albo
któregoś z programów BBC nadawanych na FM.

Jakies inne wskazowki???
Moze nie jechac do drogiego Londynu, lecz gdzies indziej?


Jeź samochodem, wtedy na weekend będziesz mógł wyjechać wszędzie w promieniu
150km.

Na pewno macie swoje wlasne doswiadczenia: kazda rada na wage zlota! :-)


Powodzenia!

  O ktorej godzinie wybuchla druga wojna?



| | | Witam!
| Pytanie jak w temacie.
| W pewnej książce jest informacja, że o 5.30, inni mówią, iż o 4.45, a
| ostatnio pojawiła się opcja 4.43 (w dodatku według tej propozycji
| wojna wybuchła w innym niż Polska kraju). Która jest prawdziwa?
| Z góry dziękuję za informację.

| --
| Łukasz Baran

| Witam

| Prawda jest taka że wojna nie zaczęła się od Westerplatte tylko od
| zbombardowania szpitala w Wieluniu przez lotnictwo niemieckie na godzinę
| prze atakiem na Westerplatte. Zaatakowano budynki cywilne a nie
wojskowe.
| Zbrodnia ta już uległa przedawnieniu.

A jeszcze bardziej prawda jest taka, ze do bodajze dwoch dywizji nie
dotarl
rozkaz z przesunieciem ataku z 26 (28? - pisze z pamieci, wiec moge sie
mylic) VIII na 1 IX i ruszyly one w Polske. Zostaly otoczone na Przeleczy
Jablonowskiej, gdzie zaczela sie w zasadzie wojna. A godziny nie pamietam.


26 sierpnia o 15.02 Hitler wyydaje rozkaz napadu na Polske.
Poniewaz, jednak w ciagu kilku godzin staje sie jasne, ze Polska uzyska
gwarancje brytyjskie, a z drugiej strony przyszla odpowiedz wloska, ze Wlosi
nie sa jeszcze gotowe do wojny, ktora planowali na rok 1942, Hitler zalamal
sie i rozkaz zostal odwolany  o 19.30.

Termin 1 wrzesnia mial byl ostatnim, mozliwym terminem ataku na Polske.

"Jesli rokowania w Londynie wymagac beda  zwloki, to odroczenie do 2
wrzesnia. W tym wypadku zostaniemy poinformowani przed 15.00 jutro... Po
drugim nie zaatakujemy" ( z zapiskow gen.  Haldera, 30 sierpnia 1939)

Zdecydowaly gwarancje radzieckie dla Hitlera.

25 szwajcarska gazeta Neue Zuricher Zeitung zamiescila wiadomosc o wycofaniu
znad granicy polskiej 250 00 tys, zolnierzy.  Przez kilka  dni trwaly
nerowowe pertraktacje z Sowietami, aby potwierdzili lub zaprzeczyli. Molotow
z poczatku wysmial te doniesienia w rozmowach z Berlinem, ze to oczywiste
klamstwo, ale Niemcy zadali oficjalnego wyjasnienia. Uzyskali je 30 kiedy
agencja Tass publicznie potwierdzila, ze pogloski te sa nieprawdziwe.

Mozliwe, ze gdyby Molotow dluzej  bawil sie w kotka i myszke z Niemcami,
wojna by nie wybuchla tego roku. To moglo wiele zmienic.  Widac, Rosja
jednak parla do niej z nie mniejszym impetem niz Hitler.

Kaska

Pozdrowienia
Jozef


  wp³yw Katynia na nasz± sytuacjê dzi¶

Dane angielskiego Home Office dotyczace emigracji sa kompletnie
bezwartosciowe. Jakby sie opierac tylko na nich to moznaby dojsc
do kuriozalnych wnioskow. Otoz wg nich (podaje za Onetem):
"Polacy mieszkają najliczniej na terenie centralnej gminy Westminsteru
(7733 osoby), Camden (3672) oraz Ealing (3234)."
Zatem najliczniej w Westminster. Ktokolwiek byl w Londynie wie, ze to
nie jest dzielnica mieszkalna - siedziby maja tam agencje rzadowe,
instytuty, muzea, miedzynarodowe korporacje i centrale bankow.


Troche to inaczej wyglada z Londynu Te cyfry to chyba z palca wyssane.
Najwiecej Polakow mieszka na Ealingu, ale
tez spora ilosc w Polnocnym Londynie - Camden, Highgate, nawet w Bushey
(gdzie ja mieszkam) oraz peryferiach polnocnego Londynu. Cyframi nie bede
operowac, bo nie mam dokladnego dostepu do spisu ludnosci, bo nie wszyscy
mieszkaja legalnie. Owszem moga byc sprzataczki mieszkajace w szpitalach, au
pairs, ale na milosc Boska nie zadajacie odemnie cyfr. Westminster to tez
duza dzielnica, ale chyba nie ma tak duzej ilosci osob co podaje Panski
listowicz. Obecnie polnocny Londyn jest najtanszy pod wzgledem cen pokoi do
wynajecia. Chyba to cos Panu pomoze. Ciekawa jestem skad te podane cyfry
polskiej ludnosci? Jesli to budowlancy, to moga oczywiscie mieszkac blisko
miejsca budowy, bo komunikacja jest b. droga. Cyfry sa napewno zmyslone albo
podane z jakichs niepewnych zrodel. Nie jestem rzeczniczka ani upowazniona
do wyrazenia miarodajnego i rozsadnego zdania na ten temat. Moze ktoras z
gazet tu wychodzacych i mozliwych do otrzymania w Kraju (Dziennik Polski)
moze Panu podac bardziej miarodajne sprawozdanie na ten temat.
Ta opinia mieszkajacej na miejscu pani moze dac duzo informacji

  mam doœÌ Polski!!!!!

jesli byles nikim w Polsce tym bardziej nikim pozostaniesz tam.. mialem na
mysli praktyke lub pewne doswiadczenie zawodowe potrzebne azeby czuc sie
pewniej w nieznanym swiecie..sporo ludzi wyjezdza na wariata nie trzymajac
nigdy mlotka w rece ..Ci zazwyczaj odpadaja lub w najlepszym wypadku czeka
na nie sterta garow do mycia


powtarzam po raz drugi. to co piszesz to bzdury! nikogo tutaj nie interesuje
jakie masz doswiadczenia ze swojego kraju. kazda agencja rekrutingowa, kazdy
pracodawca (nie mowie o restauracjach tylko o pracy biurowej) zadaje ci
pytanie: "do you have any experience in work in UK?" i to sie liczy chlopie.
kim byles u siebie w kraju to twoj interes, dla nich sie liczy kim jestes
tutaj. i nie sprzeczaj sie ze mna bo wiem co mowie. poza tym troszke
pomniejszyles wartosc ludzi ktorzy pracuja tu na budowach lub zmywaja gary.
robia to po pierwsze ze wzgledu na stopien mozliwosci porozumiewania sie w
jezyku angielskim (a uwierz ze jesli w polsce zdobyles nawet advance'a lub
proff'a to jak tu przyjedziesz to przezyjesz szok). zeby tutaj dostac
normalna prace biurowa lub w swoim zawodzie trzeba sie tak zajebiscie
nacharowac ze nie masz o tym pojecia. poza tym wymagany angielski fluent. ci
obcokrajowcy ktorzy zajmuja tu jakies stanowiska (wszyscy!!! powtarzam
wszyscy!!!) kiedys pracowali na budowach, sprzatali i myli gary zanim
nauczyli sie dobrze angielskiego, zorientowali sie w sytuacji i w
mozliwosciach posuniecia sie z kariera do przodu. i mowie ci: jesli myslisz
ze w Polsce lub gdziekolwiek indziej jestes 'kims' to przyjedz tu to
zobaczysz jak to jest byc 'nikim' i zmywac na przyklad gary. ja dlugo
zmywalem gary zanim zorientowalem sie w sytuacji i zdobylem na tyle pewnosci
siebie aby w obcym kraju zalozyc firme. a wymagalo to OGROMNEGO wysilku. w
tej chwili importuje sprzet komouterowy i oprogramowanie z Polski do UK ale
zanim do tego doszlo przeszedlem swoje i kazdy kto do czegos tu doszedl
rowniez zaczynal od ZERA niezaleznie od tego kim wczesniej byl w swoim
kraju!!!

pozdrawiam z Londynu

  mam doœÌ Polski!!!!!


| jesli byles nikim w Polsce tym bardziej nikim pozostaniesz tam.. mialem
na
| mysli praktyke lub pewne doswiadczenie zawodowe potrzebne azeby czuc sie
| pewniej w nieznanym swiecie..sporo ludzi wyjezdza na wariata nie
trzymajac
| nigdy mlotka w rece ..Ci zazwyczaj odpadaja lub w najlepszym wypadku
czeka
| na nie sterta garow do mycia

powtarzam po raz drugi. to co piszesz to bzdury! nikogo tutaj nie
interesuje
jakie masz doswiadczenia ze swojego kraju. kazda agencja rekrutingowa,
kazdy
pracodawca (nie mowie o restauracjach tylko o pracy biurowej) zadaje ci
pytanie: "do you have any experience in work in UK?" i to sie liczy
chlopie.
kim byles u siebie w kraju to twoj interes, dla nich sie liczy kim jestes
tutaj. i nie sprzeczaj sie ze mna bo wiem co mowie


Jestes widocznie jedyny, co to wszystko wie :)

 poza tym troszke

pomniejszyles wartosc ludzi ktorzy pracuja tu na budowach lub zmywaja
gary.
robia to po pierwsze ze wzgledu na stopien mozliwosci porozumiewania sie w
jezyku angielskim (a uwierz ze jesli w polsce zdobyles nawet advance'a lub
proff'a to jak tu przyjedziesz to przezyjesz szok). zeby tutaj dostac
normalna prace biurowa lub w swoim zawodzie trzeba sie tak zajebiscie
nacharowac ze nie masz o tym pojecia. poza tym wymagany angielski fluent.
ci
obcokrajowcy ktorzy zajmuja tu jakies stanowiska (wszyscy!!! powtarzam
wszyscy!!!)


znasz tych wszystkich osobiscie, czy...

kiedys pracowali na budowach, sprzatali i myli gary zanim

nauczyli sie dobrze angielskiego, zorientowali sie w sytuacji i w
mozliwosciach posuniecia sie z kariera do przodu. i mowie ci: jesli
myslisz
ze w Polsce lub gdziekolwiek indziej jestes 'kims' to przyjedz tu to
zobaczysz jak to jest byc 'nikim' i zmywac na przyklad gary. ja dlugo
zmywalem gary zanim zorientowalem sie w sytuacji i zdobylem na tyle
pewnosci
siebie aby w obcym kraju zalozyc firme. a wymagalo to OGROMNEGO wysilku.


Naturalnie, ze wymaga to duzego wysilku, przecie nic samo nie przychodzi.
Moglbys powiedziec, jakie ty masz wyksztalcenie

w tej chwili importuje sprzet komouterowy i oprogramowanie z Polski do UK



odbywa?

ale

zanim do tego doszlo przeszedlem swoje i kazdy kto do czegos tu doszedl
rowniez zaczynal od ZERA niezaleznie od tego kim wczesniej byl w swoim
kraju!!!

pozdrawiam z Londynu


Nie znam ani jednego czlowieka, ktoryby nie zyczynal od zera, tak to juz
jest w tym zyciu.

  [31.08]Polska żona dla Brytyjczyka
Metro": Brytyjczycy okupują londyńskie biura matrymonialne, odkąd pojawiły się w nich oferty polskich dziewczyn.
Chris, 26-letni informatyk z Londynu, nie ma złudzeń. "Każdy z nas chce mieć żonę z Polski. Urodą i inteligencją przebijają wszystkie inne kandydatki, z którymi się spotykałem" - podkreśla. Dlatego od razu szukał partnerki w miejscowej agencji, która posiada oferty matrymonialne polskich dziewczyn. I znalazł. Chce być z 24-letnią Aliną, która przyjechała do pracy w podlondyńskim hotelu.

Londyński rynek matrymonialnego pośrednictwa od razu zauważył, że dziewczyny z Polski to lep na tubylców, ale też na innych Europejczyków, którzy szukają życiowej partnerki. Według brytyjskiej gazety "The Guardian" w samym Londynie jest już około tysiąca polsko-angielskich par. A będzie ich o wiele więcej, bo aż 61 proc. Polek obecnych na Wyspach ma mniej niż 34 lata i właśnie tam będzie chciało ułożyć sobie życie. Firmy zaczęły więc wabić samotne Polki reklamami - podaje dziennik. "Anglicy zakochali się w Polkach. Przyjdź do naszego biura, oni tam już czekają" - trąbią ogłoszenia w angielskich dziennikach.

Londyńskie biuro Sun for Single przygotowało nawet projekt Polish Bride (Polska panna młoda), w którym zajęło się kojarzeniem Polek z mieszkańcami Londynu.

Na zainteresowaniu polskimi żonami zaczęli też zarabiać przedsiębiorczy rodacy. Aleksandra Trębska otworzyła w Londynie polskie biuro matrymonialne Polish Dating Agency. "Pracujące tu Polki czują się samotne" - opowiada. "Po tym, jak masz pracę i zaczynasz zarabiać pieniądze, sama praca przestaje wystarczać" - zdradza motywy zamieszczania anonsów.

Do Polish Dating Agency w niespełna 10 miesięcy zapisało się ponad 300 rodaczek. Teraz do biura zgłaszają się po partnerki kawalerowie z całej Wielkiej Brytanii. "Otrzymałam już kilkanaście próśb o założenie filii w Birmingham, Liverpoolu i Nottingham" - zdradza rozmówczyni "Metra".

onet.pl
  Pomoc w wyjechaniu do Bham
boniu, musze Cię trochę zmartwić , widziałam kiedyś ogłoszenia w polskich gazetach że agencjie prowadza nabór pracownikow + oferują zakwaterowanie ale niestety prawie każde ogłoszenie jak nie każde było wielką sciemą dlatego teraz poznikały z widoku ale myśle ze jakby człowiek dobrze poszukał na necie to jeszcze by znalazł kilku takich naciągaczy.
Co do obecnej sytuacji na przyjazd do Bham troche odradzam ze względu na sytuacjie ekonomiczną, wciąz trwa kryzys, ludzie kontraktowi są zwalniani , agencjie pracy nie chca już nawet umawiać na rejestracjie, masz dosyć młody wiek więc mogą cie potraktować niektóre agencjie jako małoletniego i mógłbyś pracować za jeszcze niższa stawke niż jest najniższa krajowa, do tego nie otrzymasz nawet dofinansowania do wypłaty bo mozna sie starac od 25roku życia. Na początek musiałbyś mieć trochę wiecej pieniędzy na kaucjie za pokój + pewnie czynsz z góry,na rejestracjie w WRS i wyrobienie Home Oficcu,koszty utrzymania mogą przewyższyć twoje dochody a gdzie mowa o wysłaniu pieniędzy do Polski skoro masz dziecko w drodze. Jako kierowca z kategorią prawojazdy B niestety szanse są marne ze względu na bardzo wysokie ubezpieczenie, brak doświadczenia. Mój mąz szuka takiej pracy i ma problem. Mimo tego że ma 30 lat, brytyjskie prawo jazdy ,jeździ tutaj 3lata , zna dobrze angielski pracy poprostu nie ma. Wiadomo po znajomości często sie niektórym udaje no ale własnie należy mieć te znajomości.
Nie chce Cię zniechęcać ale radze poczytać troche przed przyjazdem to nie jest już takie eldorado jak przed 4-latami gdzie człowiek przyjeżdzał z niczym spał na dworcu a Angole sami zaczepiali i proponowali prace, teraz Angole się burzą ze odbieramy im prace i winią nas za cały ten kryzys... Jest naprawde mase ludzi tutaj którzy szukają pracy mają już NIN, WRS,doswiadczenie dobra znajomosc jezyka i wciąż czekają na jaki kolwiek telefon z agencji bądz od znajomych że gdzieś jest praca.
Pamiętaj że możesz trafić tu na nieuczciwą agencjie gdzie przez kilka tygodni bedziesz pracował za darmo i raczej wynagrodzenia się nie doczekasz
Rozważ wszystkie za i przeciw i zastanów się czy nie lepiej poszukać czegokolwiek w Polsce, troszkę przycisnąc pasa, odczekać jeszcze z pól roku i zobaczyć co dalej .
Cokolwiek postanowisz życzę powodzenia. Ale musiałam trochę przestrzec bo własnie niedawno poznałam ludzi którym się nie powiodło stracili wszystkie oszczedności, pozastawiali dorobek życia w polsce i musieli wracać autokarem z londynu z jakiejs fundacji charytatywnej z samymi ćpunami i bezdomnymi a mieli tyle energi i nadzieji w sobie że aż ich było szkoda.
  Amona przewodnik po Londynie
Mimo pierdół jakie czytam na onecie i w polskiej prasie na wyspach polaków w Londynie przybywa a nie ubywa.

Postanowilem po krotce przedstawić wam jak tu się żyje:

Teoretycznie, jesli nie masz żadnych znajomych za granicą ani żadnych pieniedzy i tak możesz wyjechać. Znalezienie takiej oferty graniczy z cudem ale mi się udało tak zrobić z Holandią, nie miałem nawet na bilet. Po pół roku pojechałem z namtąd na głupa do Londynu.

Jeżeli chcesz pojechać z polski do Londynu na głupa to potrzebujesz (poza kosztami dojazdu) ok 200 funtów (to jest tak niska kwota że mało kto by potrafił to zrobić ale np ja bym potrafił)

Wcześiniej należy znaleźć sobie przez internet pokój do wynajęcia.
szukamy pokoju za 50 funtów na tydzień.
Za taką cenę pokój znalexć coraz trudniej ale jest to wykonalne. Trzeba tylko pamietać że bedzie to prawdopodobnie pokój maksymalnie obskurny.

Jeżeli nie liczymy na to że znajdziemy prace pierwszego dnia to:
a) potrzebujemy wiecej gotowizny
b) potrzebujemy adresu agencji

agencje dziela się zasadniczo na dwa rodzaje:
takie ktore szukaja pracy i takie które szukają ludzi którzy bedą dla nich pracować (oczywiscie one też aspirują do bycia tymi pierwszymi)
te pierwsze nas nie interesują
te drugie to np Olympic staff na New brodway 9-11 ealing (opisze potem)

z odrobina szczęścia powinieneś w pierwszym tygodniu przepracować wystarczajaco by było na opłacenie mieszkania i utrzymanie (dwa dni)
wypłate otrzymuje sie co tydzień w piatek z tym ze zawsze są to pieniadze nie z tego tygodnia ale z poprzedniego, czyli jesli dopiero zaczełes pracować to pierwsza wyplata jest w piątek za dwa tygodnie.

do tego czasu wydasz już 150 funtów (50 depozyt, 50 1 tydzień, 50 drugi tydzień)
50 które ci zostało to jedzenie na dwa tygodnie i bilet (może to byc trudne ale pamietaj że jak ktos jes tzdesperowany to wszystko jest mozliwe)

i już jesteś samowystarczalny, po paru tygodniach kupujesz juz wszystko co chcesz w spożywczaku, bar w kazdy piatek, zmiana pokoju (i moze pracy) na lepszy.

cdn

[ Dodano: 05.12.2008 12.57.58 ]
  Bardzo słaba reklama.....
Reklamowa wojna polskich wódek

Promocja polskiej wódki poza granicami kraju może zakończyć się skandalem. Wszystkiemu "winne" są kampanie Wyborowej i Soplicy, łudząco do siebie podobne...

Obie mają ten sam cel: zmianę pisowni angielskiego słowa vodka na "wodka" i przypomnienie o polskim pochodzeniu trunku. Jak przypomina Rzeczpospolita, w kampanii Soplicy aktorzy - członkowie Drużyny W - chodzą po ulicach Londynu z transparentami "Oddajcie nam W" i "polska, nie rosyjska", zmieniają też nazwę stacji metra Victoria Station na Wictoria Station. Autorem kreacji jest agencja Westbury Communications.

Dziennik Rzeczpospolita dodaje, że w kampanii Wyborowej, przygotowanej przez agencję Wieden+Kennedy, do używania litery "w" słowie vodka przekonuje członek Ruchu W - litery "v" wymawia jak "w", a w czytanej przez niego gazecie wszystkie "v" są zastąpione "w". Przekonując do polskiego pochodzenia wódki, twórcy kampanii Soplicy powołują się na dokument pochodzący z 1405 r. W reklamie Wyborowej również występuje manuskrypt, tyle że z 1534 r.

- Kampania Wyborowej na pierwszy rzut oka wygląda na kopię naszych pomysłów - uważa Filip Wójcikiewicz, dyrektor zarządzający Ocean Spirits, dystrybutora Soplicy na Wyspach Brytyjskich. - Pierwsze oficjalne informacje o naszej kampanii pojawiły się w już maju tego roku, a kampania ruszyła pod koniec sierpnia - dodaje.

- Prace nad naszą kampanią rozpoczęły się w listopadzie 2006 r., a jej założenia oraz slogan zostały zaprezentowane na międzynarodowej konferencji branżowej w kwietniu tego roku - ripostuje Andrzej Szumowski, wiceprezes Wyborowa SA. - Pracujemy nad oceną prawną zaistniałej sytuacji - mówi tygodnikowi Wprost.

http://news.mediarun.pl/news/id/24511

pomijając fakt czyj pomysł był pierwszy, smutnym jest, że to ciągle jeden pomysł.
  Seb Andre


Sebastian (Seb Andre) pochodzi z Lublina. Na adapterach zaczął grać w 2003 roku. Rok później wspólnie z dwoma przyjaciółmi Braillem i Fricco założył grupę Epicentrum. W ten sposób rozpoczęła się trwająca do tej pory przygoda z muzyką elektroniczną.

Obecnie mówi o sobie, iż jest uzależniony i nie potrafi żyć bez płyt, adapterów i występów w klubach. Muzycznie Seb Andre jest zdecydowanym zwolennikiem mieszania gatunków. Sam określa swój styl jako energetyczną mieszankę progressive, techno i electro. Uważa iż łączenie różnych stylów pozwala wybrać to co w nich najlepsze. W zależności od imprezy jego występy utrzymane są w lżejszym klimacie progressive/electro lub cięższym techno.

Jest także jednym z niewielu djs w Polsce, grającym uk hard house i nrg – muzykę londyńskiego underground’u. Ta różnorodność powodowana jest tym, iż Sebastian nie potrafi skupić się tylko na jednym gatunku muzycznym. Ciągle odkrywa nowe brzmienia i ciekawych producentów. Muzyka którą kolekcjonuje, pomimo tego iż stylistycznie potrafi być tak różna, to ma jedną wspólną cechę energetyczny i pompujący beat.

Poza graniem Seb Andre zajmuje się także organizowaniem i promocją imprez klubowych. Pod szyldem Epicentrum zorganizował liczne imprezy na terenie Warszawy i Lublina. W 2007 roku Seb Andre nawiązał współpracę z kolektywem Avalanche Rhythms i agencją blokingową z południa Polski Symmetry Point.

Seb Andre najczęściej grywa w klubach w Lublinie i Warszawie, jednakże rozwój jego kariery umożliwił mu także podróże i występy w klubach w wielu miastach Polski.

Z ciekawszych miejsc można wymienić: Klatkę (Warszawa), Centrum Stoczni Gdańskiej, Tlen (Bielsko Biała), Regres (Bytom). Miał okazję wystąpić również na imprezach plenerowych: Music Grill Party w Miedwie – Plażowo i nad zalewem lubelskim. Grał także na żywo w lubelskim radiu centrum, a jego sety wielokrotnie były prezentowane na antenie tego radia.
  Moze kawal jakis...?:-)
Pewien wrocławski bezrobotny przyszedł do PUPy rzucić okiem na ogłoszenia o pracę. Jako że nie było dużo ogłoszeń, nie zajęło mu to dużo czasu. Gdy wychodził zwrócił uwagę, na małą niepozorną karteczkę na tablicy z napisem DODATKOWE OGŁOSZENIA.
Napisane na niej było:
"Poszukujemy:
Samotny mężczyzna, lubiący podróże mający wprawną rękę. Gwarantowana dniówka 500 euro. Dodatkowo służbowy samochód, komórka, laptop i opieka dentystyczna."
Facet pomyślał sobie ze to jest zbyt piękne żeby było prawdziwe, lecz byłby głupi aby tej okazji nie wykorzystać. Tak więc wszedł do pokoju ze swoim stanowiskiem i mówi do kobity:
-Chciałbym zgłosić swoją kandydaturę do zlecenia numer T95/K/12
-Ah tak. Jest to agencja modelek tutaj we Wrocławiu. Poszukują oni asystenta.
-A na czym miałaby polegać ta praca?
-Agencja ta zbiera najpiękniejsze kobiet z całej Polski i organizuje pokazy mody bielizny i kositumów kąpielowych. Zanim dziewczyny wyjdą na wybieg lub przed aparat muszą być dokładnie obejrzane z każdej strony i sprawdzone przez asystenta czy żadna nitka nie wystaje, czy bielizna dobrze przylega i czy modelka nie ma wystających kosmyków włosów.
-Hmm, brzmi ciekawie
-No tak, ale jednak praca ma kilka minusów
-Znaczy się??
-No trzeba być przygotowanym na ciagłe zmiany klimatyczne związane z częstymi wyjazdami na Hawaje, Bahamy, do Bangkoku, Mediolanu, Londynu, Rio de Janeiro, Johannesburgu. No i trzeba się przezywczaić do ciągłego mieszkania w Hiltonach.
-No wydaje mi się że jestem w stanie przezywczaić się do tych niewygód. Chciałbym zgłosić swoją kandydaturę.
-Dobrze, tak więc proszę wypełnić ten formularz a tutaj mam dla pana bilet do Rzeszowa.
-Do Rzeszowa, a po kiego grzyba mam jechać do Rzeszowa?
-No tam w obecnym momencie kończy się kolejka...
  Galeria Bezdomna wiosna 2008
Sory, myślałem że znacie warunki uczestnictwa w Bezdomnej, już podaję:
- uczestniczyć może każdy-amator, profi, etc.,
- udział jest bezpłatny,
- my-organizator zapewniamy: miejsce, czas, promocje, jakaś forma katalogu(ponieważ mamy"określone środki"w tej edycji nie będzie sensu stricto katalogu, w zmian kręcimy film format.DVD=wywiady z uczestnikami, ich prace, całość imprezy),
- przewidziane są warsztaty fotograficzne(też bezpłatne)- "światło w fotografii", zajęcia ma prowadzić ktoś z Łódzkiej filmówki(negocjacje trwają),
- imprezy towarzyszące(nasz pomysł),
- uczestnik ma jeden obowiązek-wiesza sam swoje prace, jak i gdzie chce. Dopuszczalne są instalacje, zabiegi formalne z fotografią, i co tam kto chce. Prace będą wieszane oczywiście w celach Klasztornych.
19.04.(sobota) o godz. 8.oo- otwieramy furtę Klasztorną i przyjmujemy"Galerników", którzy po rejestracji rozłażą się po Klasztorze, no i działają sobie. Muszą zdążyć do 16.30, bo o 17.oo-uroczyste otwarcie, honory domu czynią właściciele GB - Kol. Andrzej Świetlik(Łódź Kaliska), Jurek Sikora(foto-dziennikarz i globtrotuar).
- zapewniamy bezpieczne wiszenie prac(agencja ochrony) do dn. 26.04(sobota), kiedy to uczestnik demontuje swoje prace(niektórzy zostawiają, inni zabierają je wcześniej-pełna dowolność).
Myślę, że warto dotrwać do końca. W 2006 r., kiedy to gościliśmy GB w..autentycznych murach carskiego więzienia, mieliśmy frekwencję przez ów tydzień... blisko 9000 zwiedzających!!!.
Macie foty, jedyna okazja zaprezentowania się-zmierzenia z żywym odbiorcą, no to jest wyzwanie!
A Galeria Bezdomna była już(wszystkie duże miasta Polski), Nowy Jork, Londyn, Berlin, Praga, Sydney, Algier, praktycznie na wszystkich kontynentach(szczegóły możesz zobaczyć na stronie Galerii Bezdomnej).

Tak to wygląda w skrócie, chętnie rozwieję i inne wątpliwości.
Przyjeżdżajcie Kolegom z Forum zarezerwuję dobre miejsca do powieszenia się, cokolwiek to ma znaczyć...
  Czy warto się rejestrować w U.S.
hmm....chyba sie zle zrozumielismy.
Gwoli wyjasnienia.
Nie opuscilem 2 lata temu granic RP z usmiechem na twarzy.
Nie zarabiam krocia - poprostu zarabiam.
Jestem patriota, ktory mysli o Polsce - codziennie.
Ale to rzad polski nie mysli o takich jak ja i Ty.
To Ty masz teraz dylemat; Nie ja. Ja sie uwolnilem o tego.
Nawet nie wiesz jak bardzo mi brakuje Polski; polskiego swiezego chleba, kielbasy i zapachu wiatru. Ale kraj ten nie dal mi szans na rozwiniecie moich marzen; spokojnego trybu zycia, wychowania dzieci.

Wiesz kim sa polacy tacy jak ja na zachodzie dla polskiego rzadu?
Cytat:

"Daily Mail": "Wielka Brytania jest punktem docelowych dla tysięcy Polaków, którzy skończyli tu jako bezrobotni i bezdomni" - miał powiedzieć prezydent Lech Kaczyński podczas swojej wizyty w Londynie.
Jak donosi dziennik "Daily Mail", prezydent Kaczyński miał jeszcze stwierdzić, że tysiące Polaków, którzy mieszkają i pracują w Wielkiej Brytanii, nadal pobierają zasiłki dla bezrobotnych w Polsce.

Zdaniem brytyjskiego rządu 400 tysięcy polskich imigrantów, to ciężko pracujący i uczciwi ludzie. Prezydent Kaczyński uważa jednak inaczej - pisze "Daily Mail".
A czy teraz sie cos zmienilo?

Jestesmy nieudacznikami?
Spales kiedys pod mostem?
Jadles kiedys odpadki?
Chodziles tygodniami 2 razy dziennie do agencji pracy w poszukiwaniu wakatu?
I do tego nie majac kompletnie wiedzy na temat jezyka?
Oczywiscie w RP nie ma nieudacznikow - jasne, bo pozostali Ci ktorzy wiedza jak nie placic podatkow, jak naciagac panstwo na dotacje, jak nie placic pracownikom i jak krasc. Rzad polski powinien byc ze "swoich udolnych" polakow dumny.

Pisze w imieniu rzeszy Polakow, ktorzy nie ugieli sie; niepoddali; w duszy plakali, ale szli do przodu z honorem.
Jesli ktos uwaza nas za nieudacznikow, to zapraszam za zachodnia granice.

Na koniec, chcialbym abys mnie dobrze zrozumial.
Pisales ze jestes obecnie na zasiłku przedemerytalnym (560zł). Zakladam ze nie masz dopiero 20 lat i ze masz cos tych swoich lat pracy za soba.
Odpowiedz mi na pytanie:
Czy 560zl miesiecznie jest wedlug Ciebie suma przekonywujaca, aby zachecac mlode pokolenie do pozostania w kraju?

Ps. Fakty: kazdego miesiaca kazdy polak przebywajacy za granica conajmniej 20% swoich zarobkow przesyla komus w RP; Kolejne 20% (conajmniej) wydaje na zakup polskich towarow na miejscu. Jak myslisz? Skad sie bierze wzrost wartosci polskiej waluty? Wyjasniam: Coraz wiekszy export oraz wieksza ilosc pieniedzy w obiegu w RP, dlatego tez, ze wlasnie my jestesmy tu na zachodzie.

Na koniec, na rozluznienie:
Rozumiem, ze Twoje "Do widzenia" oznacza, ze chetnie bys sie do mnie wybral :)
  Maxim Internatinal Employment Agency Poland
W serwisie "Gratka" kilka ogłoszeń tej firmy o treści podobnej do tej:
AGENCJA PRACY - OFERUJEMY WYJAZDY DO PRACY W ANGLII DLA OSÓB BEZ ZNAJOMOŚCI JĘZYKA ANGIELSKIEGO ORAZ BEZ KWALIFIKACJI
ANGLIA -PRACA DLA OSÓB BEZ ZNAJOMOŚCI JĘZYKA ANGIELSKIEGO I BEZ KWALIFIKACJI ! WYJAZDY CO TYDZIEŃ W LUTYM I W MARCU! PRACA PRZY PAKOWANIU KWIATÓW DLA OSOB DO 52 LAT. POTRZEBNE DOKUMENTY PRZESYŁAMY NA EMAIL LUB LISTOWNIE!!!
Data publikacji: 2008-02-15
okolice LONDYNU
nr referencyjny: 1-02-08

Obowiązki:
PRACA PRZY PAKOWANIU KWIATÓW ORAZ INNE PRACE OD ZRYWANIA DO PRZYGOTOWYWANIA DO TRANSPORTU. TAKŻE PRZYGOTOWANIE KWIATÓW DO SPRZEDAŻY W SUPERMARKETACH
Kwalifikacje:
PRACA DLA KOBIET I MĘŻCZYZN OD 18-53 lat
DLA OSÓB BEZ ZNAJOMOŚCI JĘZYKA ANGIELSKIEGO ORAZ BEZ KWALIFIKACJI
Oferujemy:
STAWKA GODZINOWA 5,52 funta brutto
czas pracy 48 GODZIN TYGODNIOWO DLA CHĘTNYCH MOŻLIWE NADGODZINY 10-12 godzin dziennie
GWARANTUJEMY ZAKWATEROWANIE NA CAŁY OKRES PRACY płatne 45 funtów tygodniowo
ŚREDNIE ZAROBKI Z NADGODZINAMI 300-350 GBP BRUTTO TYGODNIOWO
ZAKWATEROWANIE ZAPEWNIONE W WYNAJĘTYCH DOMACH, POKOJE 2-3 osobowe
ZAPEWNIAMY ODBIÓR Z DWORCA W LONDYNIE I PRZEJAZD NA ZAKWATEROWANIE
ZAPEWNIAMY OPIEKĘ POLSKIEGO KONSULTANTA
WYJAZDY ZORGANIZOWANE GRUPOWE AUTOKARAMI REJSOWYMI Z WIĘKSZYCH MIAST W POLSCE.
GWARANCJĄ SZYBKIEGO WYJAZDU JEST PODPISANIE UMOWY która jest do pobrania na naszej stronie www.maxim2.home.pl w zakładce dokumenty do pobrania.
Kontakt:
Agencja Pracy
tel: 042 632 10 45 , 042 6325625
Odpowiedz na ofertę pracy E-mail: praca@polishworkers.net.pl
www.maxim2.home.pl

KŁAMSTWEM JEST, że podpisanie umowy jest gwarancją szybkiego wyjazdu! Nie myślcie też, że chodzi o umowę o pracę za granicą! To jest umowa o znalezienie pracy za granicą w terminie 90 dni od dostarczenia tej umowy i wpłaty kwoty 770zł na konto Kancelarii Obsługi Biznesu SAKRAM, z którą nie będzie was wiązała żadna umowa! Szybki wyjazd wg umowy to 90 dni!!! Nie wiadomo ilu nieszcęśników, którzy wpłacili pieniądze, doczeka wyjazdu. Dostaniecie za to blebleble o życiu i pracy w UK, starter do sieci komórkowej O2 i kurs języka na CD z podręcznik do angielskiego - cały pakiet warty (moim zdaniem) ok.120zł. Na tym serwisie sporo postów dotyczących tej firmy i sprawozdanie jendego nieszczęsliwca, który z tą frimą (o dziwo!) wyjechał. Poręczam tą lekturę wszystkim potencjalnym klientom firmy Maxim. Jeden jest pewny cel i skutek działania tych cwaniaków: skutecznie kasują 770zł.!!!
  Maxim Internatinal Employment Agency Poland
Dalej jest tak:
w serwisie "Gratka" kilka ogłoszeń tej firmy o treści podobnej do tej:
AGENCJA PRACY - OFERUJEMY WYJAZDY DO PRACY W ANGLII DLA OSÓB BEZ ZNAJOMOŚCI JĘZYKA ANGIELSKIEGO ORAZ BEZ KWALIFIKACJI
ANGLIA -PRACA DLA OSÓB BEZ ZNAJOMOŚCI JĘZYKA ANGIELSKIEGO I BEZ KWALIFIKACJI ! WYJAZDY CO TYDZIEŃ W LUTYM I W MARCU! PRACA PRZY PAKOWANIU KWIATÓW DLA OSOB DO 52 LAT. POTRZEBNE DOKUMENTY PRZESYŁAMY NA EMAIL LUB LISTOWNIE!!!
Data publikacji: 2008-02-15
okolice LONDYNU
nr referencyjny: 1-02-08

Obowiązki:
PRACA PRZY PAKOWANIU KWIATÓW ORAZ INNE PRACE OD ZRYWANIA DO PRZYGOTOWYWANIA DO TRANSPORTU. TAKŻE PRZYGOTOWANIE KWIATÓW DO SPRZEDAŻY W SUPERMARKETACH
Kwalifikacje:
PRACA DLA KOBIET I MĘŻCZYZN OD 18-53 lat
DLA OSÓB BEZ ZNAJOMOŚCI JĘZYKA ANGIELSKIEGO ORAZ BEZ KWALIFIKACJI
Oferujemy:
STAWKA GODZINOWA 5,52 funta brutto
czas pracy 48 GODZIN TYGODNIOWO DLA CHĘTNYCH MOŻLIWE NADGODZINY 10-12 godzin dziennie
GWARANTUJEMY ZAKWATEROWANIE NA CAŁY OKRES PRACY płatne 45 funtów tygodniowo
ŚREDNIE ZAROBKI Z NADGODZINAMI 300-350 GBP BRUTTO TYGODNIOWO
ZAKWATEROWANIE ZAPEWNIONE W WYNAJĘTYCH DOMACH, POKOJE 2-3 osobowe
ZAPEWNIAMY ODBIÓR Z DWORCA W LONDYNIE I PRZEJAZD NA ZAKWATEROWANIE
ZAPEWNIAMY OPIEKĘ POLSKIEGO KONSULTANTA
WYJAZDY ZORGANIZOWANE GRUPOWE AUTOKARAMI REJSOWYMI Z WIĘKSZYCH MIAST W POLSCE.
GWARANCJĄ SZYBKIEGO WYJAZDU JEST PODPISANIE UMOWY która jest do pobrania na naszej stronie www.maxim2.home.pl w zakładce dokumenty do pobrania.
Kontakt:
Agencja Pracy
tel: 042 632 10 45 , 042 6325625
Odpowiedz na ofertę pracy E-mail: praca@polishworkers.net.pl
www.maxim2.home.pl

KŁAMSTWEM JEST, że podpisanie umowy jest gwarancją szybkiego wyjazdu! Nie myślcie też, że chodzi o umowę o pracę za granicą! To jest umowa o znalezienie pracy za granicą w terminie 90 dni od dostarczenia tej umowy i wpłaty kwoty 770zł na konto Kancelarii Obsługi Biznesu SAKRAM, z którą nie będzie was wiązała żadna umowa! Szybki wyjazd wg umowy to 90 dni!!! Nie wiadomo ilu nieszcęśników, którzy wpłacili pieniądze, doczeka wyjazdu. Dostaniecie za to blebleble o życiu i pracy w UK, starter do sieci komórkowej O2 i kurs języka na CD z podręcznik do angielskiego - cały pakiet warty (moim zdaniem) ok.120zł. Na tym serwisie sporo postów dotyczących tej firmy i sprawozdanie jendego nieszczęsliwca, który z tą frimą (o dziwo!) wyjechał. Poręczam tą lekturę wszystkim potencjalnym klientom firmy Maxim. Jeden jest pewny cel i skutek działania tych cwaniaków: skutecznie kasują 770zł.!!!
  Praca
Troche sie nie zgodze z Globus. Prawda jest, ze mlodzi ludzi zazdroszcza innym lepszej pracy itd. Czasami podkopuja dolki, aby dostac sie na lepsza pozycje. Taka jest juz nasza spolecznosc i nic juz tego nie zmieni. W angli jest o tyle dobrze (czego nie mozna powiedziec o Polsce), ze masz mozliwosc wykazania i pokazania swojej racji. Jest ogromna tolerancja anglikow, nie patrza na to, czy jestes ateista, lysym, czy masz inne poglady. Tu jest mieszanka z calego swiata, widzimy tu hindusow, polakow, lotyszy itd. Kazdy z innego rejonu swiata, kazdy ma inne poglady. MY polacy jednak mamy wade narodowa, mowimy: Nie jestes z nami, to jestes przeciwko. To powoduje,m ze ktos drugi nie moze miec racje, racje mam zawsze JA (w sensie osobowym).
Polakom w Angli nie zyje sie najgorzej,JAkby tak bylo to kazdy wracal by do kraju. Kazdy kto ma prace ma odpowiednie wynagrodzenie. Nawet najnizsza krajowa wystarczy na wszystko. Jednak jezeli pracujesz dla agencji, nie jest to juz takie latwe. Pani z agencji zawsze sie usmiecha i jesli ma ogromna baze danych to dostaniesz prace za ladne oczy lub za to, ze jestes sprawdzony. Duzym autem tu jest auto lub inny pojazd. Piewsze pytanie z agencji to gdzie mieszkasz i czy masz swoj srodek lokomocji.
Zaczynajac prace przez agencje dostaniesz napewno najgosza robote, taka ktora anglicy nie chca robic. Jest to produkcja (np. cromer, przy krabach). Warunki sa trragiczne. Jednak sa tez dobre strony, mozesz znalezc naprawde dobra prace i bedzie zadowolony/na na calego.

Co do polskich agencji mielismy ogrom przypadkow, nie pisze tu o tym forum. W Norwich przyznam jest bardezo spokojnie, czego nie mozna powiedziec o Londynie. Tam idziesz do pracyi nie wiesz czy dostaniesz zaplacone za poprzedni tydzien. Rotacja pracownikow bardzo ogromna.

Nie zmienia to jednak faktu, ze warto sprobowac. Jest to gra warta swieczki, walka o przyszlosc. W Polsce ogrom zmian i jakos zadnej poprawy a klotnie w rzadzie nie powoduja dobrego samopoczucia. Anamajka nie mialem na celu Ciebie zdolowania, chcialem tylko napisac, ze nie bedzie to takie latwe jesli szukasz z Polski. Latwiej bedzie jest przyjedziesz i zaczniesz szukac na miejscu. Jest to jednak ryzyko, musisz miec pokoj do spania i cos na przezycie.

I napewno nie jest tak, ze tym co sie gorzej wiedzie, nie zycza innym niczego dobrego. To zalezy od samego czlowieka nie jest statusu finansowego.
  praca za granica (UK, Irlandia, itp..)
nikogo nie moralizuje tylko pisze jak tutaj sprawa wyglada. Co do mowienia po polsku, wcale sie nie wstydze kiedy ide sobie ulicami londynu. Owszem widac duzo Polakow, ktorzy niestety przynosza wielki wstyd, ale po prostu do tego trzeba sie przyzwyczaic i nie zwracac na nich uwagi.

Co do kwestii ile trzeba miec na poczatek to wszystko zalezy od tego czy ma sie juz prace 'nagrana' czy jeszcze nie i na ile zna sie jezyk. Nalezy jednak policzyc ze jeden tydzien zycia bez pracy w Londynie kosztowac bedzie srednio 100 funtow. Koszt mieszkania, travelki i wyzywienia, telefony itd, te 100 funtow to tak minimalnie. Warto sobie kupic bilet typu OPEN czyli bez wskazanej konkretnej daty powrotu bo jesli ktos zechce wracac wczesniej lub pozniej to bilet kupowany tutaj na miejscu jest nieporownywalnie drozszy niz kupowany w Polsce (nie wiem dlaczego tak jest).
Najlepiej wybrac sie w dwie lub 3 osoby i wynajac wiekszy pokoj, bo niestety Londyn jest miastem dosc drogim i polowe Twoich zarobkow zjedza rachunki jesli mieszka sie samemu.
Inne miasta typu Birmigham sa o wiele tansze, jesli w Londynie jedynka kosztuje powiedzmy 75 funtow to w B. jedynka kosztuje 35 funtow.
Jesli ktos zamierza wyjechac na dlugo lub na stale to na poczatek warto jest wynajac caly dom poprzez agencje nieruchomosci, jednak takie instytucje zadaja zawsze masy referencji i jesli takich nie mamy to wynajecie domu jest prawie niemozliwe.
Co do agencji pracy, to jest ich tutaj cala masa, warto pojsc do roznych agencji i sie zarejestrowac, przy czym nalezy zaznaczyc ze szukamy pracy dla niewykwalifikowanych i mozemy robic wszystko, inaczej szanse znalezienia pracy tez sa male, bo Anglicy wierza tylko w swoje papierki, i inne ich nie obchodza, nawet jesli sa miedzynarodowe czy europejskie.
Sa tez polskie agencje pracy, ale z tych znanych moge polecic tylko Employment Choice na Hammersmith ale agencja ta nie ma ofert pracy w Londynie i wszystkich wysyla poza Londyn, ale spoko, praca u nich jest, trzeba jednak umiec jezyk, bez tego odesla nas z kwitkiem.
  kierowca autobusu
hej
dzis ukazalo sie oto ogloszenie
ciekawi mnie czy ktos cos slyszal o tej agencji?
nic nie ma o doswiadczeniu jako kirowca autobusa tylko ze prawko D wiec byloby super...

Miejsce: Wielka Brytania
Opis:
Instytut Języków Europejskich od 1999 roku prowadzi szkolenia językowe dla dorosłych. Kształcimy przede wszystkim urzędników państwowych i samorządowych oraz nauczycieli. Od 2003 roku nasze szkolenia ukierunkowane są na europejski system certyfikacji TELC. Od 2004 roku współpracujemy z brytyjskimi agencjami rekrutacyjnymi oraz zakładami pracy. Pozyskujemy polskich pracowników na brytyjski rynek pracy. Od 2005 roku posiadamy status Agencji Pośrednictwa Pracy (certyfikat 1979/1b).
Praca, którą oferujemy, odbywa się bezpośrednio u brytyjskiego pracodawcy, na zlecenie którego poszukujemy kandydatów. Pracodawcy pochodzą z terenu całej Wielkiej Brytanii z wyłączeniem Irlandii Północnej.
Posiadamy zlecenia dotyczące rekrutacji pracowników na terenie UK m.in. od Adecco UK Shildon, Prime Time Durham, Binert Ltd. Darlington, Benecare UK London
Stanowisko:
KIEROWCA AUTOBUSU
Obowiązki:
kierowca autobusu komunikacji miejskiej w Londynie
Oczekiwane kwalifikacje:
prawojazdy kat. D
niekaralność
podstawy języka angielskiego
dobry stan zdrowia
wiek do 40 lat
Oferta:
praca w charakterze kierowcy komunikacji miejskiej w Londynie, pomoc w akomodacji, formalnosci HO, NIN, bank, stały kontrakt 3-,6- lub 12 miesięcy.
Kontakt:
Północ: 056 / 462 40 44
Centrum: 044 / 732 69 77
Południe: 0506 / 76 29 50
E-mail: rekrutacja@ope.net.pl

Url: http://www.ope.net.pl

"Wyrażam zgodę na przetwarzanie moich danych osobowych dla potrzeb procesu rekrutacji zgodnie z Ustawą z 2002 roku o Ochronie Danych Osobowych (Dz. U. Nr 101 poz, 926 ze zmianami)".

  Polska żona dla Brytyjczyka
Polska żona dla Brytyjczyka

"Metro": Brytyjczycy okupują londyńskie biura matrymonialne, odkąd pojawiły się w nich oferty polskich dziewczyn.
Chris, 26-letni informatyk z Londynu, nie ma złudzeń. "Każdy z nas chce mieć żonę z Polski. Urodą i inteligencją przebijają wszystkie inne kandydatki, z którymi się spotykałem" - podkreśla. Dlatego od razu szukał partnerki w miejscowej agencji, która posiada oferty matrymonialne polskich dziewczyn. I znalazł. Chce być z 24-letnią Aliną, która przyjechała do pracy w podlondyńskim hotelu.

Londyński rynek matrymonialnego pośrednictwa od razu zauważył, że dziewczyny z Polski to lep na tubylców, ale też na innych Europejczyków, którzy szukają życiowej partnerki. Według brytyjskiej gazety "The Guardian" w samym Londynie jest już około tysiąca polsko-angielskich par. A będzie ich o wiele więcej, bo aż 61 proc. Polek obecnych na Wyspach ma mniej niż 34 lata i właśnie tam będzie chciało ułożyć sobie życie. Firmy zaczęły więc wabić samotne Polki reklamami - podaje dziennik. "Anglicy zakochali się w Polkach. Przyjdź do naszego biura, oni tam już czekają" - trąbią ogłoszenia w angielskich dziennikach.

Londyńskie biuro Sun for Single przygotowało nawet projekt Polish Bride (Polska panna młoda), w którym zajęło się kojarzeniem Polek z mieszkańcami Londynu.

Na zainteresowaniu polskimi żonami zaczęli też zarabiać przedsiębiorczy rodacy. Aleksandra Trębska otworzyła w Londynie polskie biuro matrymonialne Polish Dating Agency. "Pracujące tu Polki czują się samotne" - opowiada. "Po tym, jak masz pracę i zaczynasz zarabiać pieniądze, sama praca przestaje wystarczać" - zdradza motywy zamieszczania anonsów.

Do Polish Dating Agency w niespełna 10 miesięcy zapisało się ponad 300 rodaczek. Teraz do biura zgłaszają się po partnerki kawalerowie z całej Wielkiej Brytanii. "Otrzymałam już kilkanaście próśb o założenie filii w Birmingham, Liverpoolu i Nottingham" - zdradza rozmówczyni "Metra".


źródło: onet.pl
  PODATKI W GB
Koniec z podwójnym opodatkowaniem
18.07.2006 15:48

/ Agencja SE/East News

Polacy w Wielkiej Brytanii mogą odetchnąć: od nowego roku nie będą musieli płacić podatków polskiemu fiskusowi od zarobków uzyskiwanych na Wyspach. W przyszłym tygodniu nowy minister finansów Stanisław Kluza poleci do Londynu podpisać umowę o unikaniu podwójnego opodatkowania.

Sprawa należności podatkowych od zarobków uzyskiwanych za pracę w Wielkiej Brytanii napsuła sporo krwi osobom, które wyjechały na Wyspy na saksy. Pod koniec ubiegłego roku okazało się, że muszą one zapłacić podatek od każdego zarobionego funta, bo Polskę obowiązuje niekorzystna dla pracowników, podpisana w 1979 r. umowa o unikaniu podwójnego opodatkowania. Jakoś nikt w Ministerstwie Finansów nie wpadł na to, że umowę należy zmienić. Rząd głośno fetował otwarcie rynku pracy na Wyspach w dla Polaków, zapomniał jednak poprosić Brytyjczyków o renegocjacje reguł rozliczania podatków. Z pewnością chętnie by na to przystali, bo z ich punktu widzenia zmiana umowy nie ma żadnego znaczenia.

Teraz resort finansów naprawia błąd. W przyszłym tygodniu nowy minister finansów Stanisław Kluza poleci do Londynu podpisać umowę o unikaniu podwójnego opodatkowania.

Oznacza to, że od nowego roku polski fiskus nie będzie się interesował zarobkami Polaków uzyskiwanymi na w Wielkiej Brytanii. Pod warunkiem, że będą oni czerpać tylko dochody z pracy za granicą. W przypadku dwóch źródeł dochodu: w Polsce i w Wielkiej Brytanii, należy je zsumować i odprowadzić podatek.

Nowe rozwiązania wejdą w życie od 2007 r. o ile parlamenty obydwu krajów zdążą ratyfikować umowę. Mają na to kilka miesięcy.

(INTERIA.PL)
  podwójne opodatkowanie do 2008
--------------------------------------------------------------------------------

Koniec z podwójnym opodatkowaniem
18.07.2006 15:48

/ Agencja SE/East News

Polacy w Wielkiej Brytanii mogą odetchnąć: od nowego roku nie będą musieli płacić podatków polskiemu fiskusowi od zarobków uzyskiwanych na Wyspach. W przyszłym tygodniu nowy minister finansów Stanisław Kluza poleci do Londynu podpisać umowę o unikaniu podwójnego opodatkowania.

Sprawa należności podatkowych od zarobków uzyskiwanych za pracę w Wielkiej Brytanii napsuła sporo krwi osobom, które wyjechały na Wyspy na saksy. Pod koniec ubiegłego roku okazało się, że muszą one zapłacić podatek od każdego zarobionego funta, bo Polskę obowiązuje niekorzystna dla pracowników, podpisana w 1979 r. umowa o unikaniu podwójnego opodatkowania. Jakoś nikt w Ministerstwie Finansów nie wpadł na to, że umowę należy zmienić. Rząd głośno fetował otwarcie rynku pracy na Wyspach w dla Polaków, zapomniał jednak poprosić Brytyjczyków o renegocjacje reguł rozliczania podatków. Z pewnością chętnie by na to przystali, bo z ich punktu widzenia zmiana umowy nie ma żadnego znaczenia.

Teraz resort finansów naprawia błąd. W przyszłym tygodniu nowy minister finansów Stanisław Kluza poleci do Londynu podpisać umowę o unikaniu podwójnego opodatkowania.

Oznacza to, że od nowego roku polski fiskus nie będzie się interesował zarobkami Polaków uzyskiwanymi na w Wielkiej Brytanii. Pod warunkiem, że będą oni czerpać tylko dochody z pracy za granicą. W przypadku dwóch źródeł dochodu: w Polsce i w Wielkiej Brytanii, należy je zsumować i odprowadzić podatek.

Nowe rozwiązania wejdą w życie od 2007 r. o ile parlamenty obydwu krajów zdążą ratyfikować umowę. Mają na to kilka miesięcy.

(INTERIA.PL)
  Poradnik emigracyjny...
Jeśli chodzi o opinie... mnie jest tu dobrze, nie wybieram się spowrotem, chyba że będę bardzo zmuszona. Mieszkamy na południu kraju, blisko mamy do plaży (jeśli lato dopisze...), cudowną morską bryzę czasami... Miasto nie za wielkie, nie przytłacza, wszystko co potrzeba w nim jest, do Londynu góra dwie godziny drogi.

Ogromnie mnie cieszy możność poznawania tak przeróżnych ludzi (zdarzają się i konflikty, jak wszędzie; i uprzedzenia, zarówno ze strony Polaków, Anglików jak i Azjatów), brak zdziwienia moją dietą, duży wybór jedzenia z różnych zakątków świata. Polskie sklepy z towarami w przyzwoitych cenach, polskie darmowe gazety, restauracje, organizacje pomagające rozwiązywać problemy, itp. Czasem tylko marzę, żeby jednak było nas tu trochę mniej... żeby nie słyszeć tak często słynnego już "k...." na ulicach...

Cieszy skuteczność City Council, który uzbrojony w przepisy prawne dwoma listami uspokoił sąsiadów hałasujących po nocach (Polaków zresztą). I mandaty, których jak w Polsce nie da się olać, trzeba zapłacić - potrafią skutecznie zniechęcić do łamania przepisów. Kupując samochód nie trzeba ani razu odwiedzać urzędu - po prostu dostaje się odcinek dowodu rejestracyjnego od poprzedniego właściciela, a za jakiś czas DVLA przysyła nowy i po krzyku.

Uświadomiłam sobie, że to co dobrego widziałam zaraz po przyjeździe - sprawna organizacja, wiele ułatwień - teraz przestałam prawie dostrzegać, stało się normalne. Za to zaczynają denerwować inne rzeczy: np. policja, która się nie pojawiła, gdy włamano nam się do samochodu, przysłali tylko pocztą potwierdzenie zgłoszenia (żeby nie było: bardzo lubię tutejszych policjantów ). Bank, który prawem kaduka zatrzymał mi pieniądze (będzie chyba sprawa, bo nie jestem jedynym przypadkiem). Praca, która zbyt długo jest dla agencji albo na czas określony, a chciałoby się pomyśleć o zrobieniu wreszcie jakichś oszczędności i kupnie własnych czterech kątów. Zarobki, które wciąż pozwalają godnie żyć, ale nic ponadto.
Znacznie więcej jednak jest rzeczy, które sprawiają, że ciągle jestem tu a nie w Polsce. Adusia tez już wsiąkła w tutejsze życie, i już nie tak chętnie mówi o powrocie. Jeszcze brakuje nam zapuszczenia korzeni, ale to się pewnie nigdy nie uda...
  Ceny paliw, jakość
Cena ropy przekroczyła 130 dolarów za baryłkę
18:05 21.05.2008
środa

Cena ropy po raz pierwszy w historii przekroczyła w środę 132 dolary za baryłkę.

Cena amerykańskiej ropy U.S. Crude Light osiągnęła wczesnym popołudniem czasu polskiego absolutny rekord 130,47 dolarów, by przed godziną 15.00 opaść do 129,54 dolarów - czyli poziomu o 56 centów wyższego niż w momencie zamknięcia transakcji we wtorek.

Rekord został pobity jeszcze tego samego dnia. Późnym popołudniem czasu polskiego na nowojorskiej giełdzie surowcowej NYMEX Crude Light niespodziewanie przeskoczyła 132 dolary, osiągając poziom 132,08 USD za baryłkę, gdy amerykański rząd poinformował o nagłym zeszłotygodniowym spadku zapasów tego surowca oraz benzyny.

W cotygodniowym raporcie centrum informacji ministerstwa energetyki podało, że zapasy ropy spadły o ponad 5 mln baryłek. Spadły też rezerwy benzyny.

Baryłka ropy Brent z Morza Północnego na giełdzie w Londynie podrożała w środę do 131,23 dolarów.

Zwiększone zakupy ropy przypisuje się osłabieniu dolara, którego kurs wobec koszyka innych walut był w środę najniższy od miesiąca. Notowania euro wzrosły w związku z oczekiwaniami, że Europejski Bank Centralny podniesie stopy procentowe.

Rozmawiając z dziennikarzem agencji Reuters podczas swej wizyty w Wenezueli libijski sekretarz generalny Organizacji Państw Eksportujących Ropę (OPEC) Abdullah al-Badri potwierdził, iż słaby dolar to jeden z głównych czynników windowania cen.

Źródełko
Tak się zastanawiam, czy kiedyś powróci dawna proporcja w cenach między PB95 a ON? Przecież zaczyna to być jakieś chore. Kto steruje tymi cenami w Polsce? Przecież na całym świecie (poza kilkoma wyjątkami) ON jest tańszy od PB95. Czy u nas ktoś zbija majątek na tym, że popyt na ON jest coraz większy? Polacy zaczynają jeździć coraz częściej dieslami i myślę, że tu leży pies pogrzebany?
Co Wy na to?
  Nowy Dział ;)
arachne owszem zalezy kto na jakim poziomie tu zyje my zyjemy napewno na lepszym niz w polsce mowie ci w polsce musialam 2 miesiace odkladac zeby sobie buty orginalne kupic a tutaj ide i kupuje,jesli chodzi o mieszkanie nasza dwojke miesiecznie koszyuje to cos okolo 500 funtow ze wszystkim czyli czynsz i rachunki,moja polowka akurat ma tu dobre zarobki bo poprostu pracuje dla ludzi ktozy nie nazekaja na brak kasy uwierz mi jeden z jego szefow ma 50 chat,i 4 puby o czym ja moge pomazyc i to on wlasnie namawia nas na kupno mieszkania w londynie bo mozna na tym dobrze zarobic,drugi znowu Harry ma swoje mieszkanie na dobrej i drogiej dzielnicy gdzie mieszkancy maja wlane rondo,i on jest wlascicielem dwoch agencji mieszkaniowych i paru chat,a wiesz jak to w agencji cos w ktoryms domu sie zepsuje,a to remont trzeba zrobic zaraz dzwoni do mojego i moj jedzie i to robi, Harry dowiedzialam sie ostatnio ze zarabia cos ok 30.000 funtow miesiecznie jego zonka pracuje w banku ludzie sa mili i naprawde wspaniali.Jesli chodzi o zarobki mojej polowki czasem jest to 700 a czasem 1000 bo on nie pracoje na dniowki lecz na cene np.teraz bedzie robil lazienke u goscia powiedzial mu 950 funtow za zrobienie a ile mu to zajmie to juz jego sprawa a wiadomo im szybcie tym lepiej powiedzial mi ze w tydzien zrobi ja i to spokojnie wiec ja nie klamie jesli chodzi o zarobki bo po co miala bym to robic???...........Ja niestety nie spelnilam marzen w polsce chcialam byc fryzjerka ale praktyki byly drogie i zrezygnowalam i poszlam do innej szkoly,lecz salon fryzjerski chce miec swoj i bede do tego dazyc i przyokazji chce robic szkole zaocznie taki jest moj plan.Jeszcze jeden + Londynu to to ze biore 60 funtow ide do sklepu i robie zakupy spozywke i wystarczy mi na owoce,warzywa,slodycze,obiady i wedline,pieczywo a w polsce wez 60 zl i idz do sklepu .....widzisz arachne u nas jest inaczej w polsce nigdy bysmy nic nie odlozyli a poza tym tu nikt mnie nie dyskryminuje nikt mna nie pomiata jestem doceniana za to co robie a Harry bedzie otwieral nowa agencje na Wembley i zaproponowal mi prace,a taka praca dla mnie wymazona i po co mi studja :lol:takze narazie jest oki ajak pisalam teraz malo pracuje ale moj nie chce zostac tu sam bo ja bym pojechala do polski zaczela szkole ale on nie chce tu byc sam dlatego i tylko dla niego tu jestem ato sie nazywa poswiecenie....on sie spelnia a ja wkrotce zaczne

[ Dodano: 02-12-07, 13:59 ]
zycze ci arachne zeby ci nigdy nie zabraklo ani czasu ani kasy na spelnienie mazen
  newsy 2007
Miasta prześcigają się w pomysłach na promocję

autor: Bartosz Kwiatek, ar, 2007-05-11, Ostatnia aktualizacja: 2007-05-11
ŻYCIE WARSZAWY

Chwytliwe hasła, billboardy, reklamy na autobusach, cukierki w kształcie prezerwatyw. Tak polskie miasta walczą o turystów i inwestycje. Eksperci twierdzą, że to się opłaca.

Moda na stolice minęła. W rankingach atrakcyjności biznesowej i turystycznej dominują inne miasta. Pionierem promocyjnego wyścigu jest Wrocław. Ale w jego ślady szybko poszli inni.

Kto najlepszy?

Pod względem liczby turystów i nowych inwestycji nie mają sobie równych Wrocław i Kraków. Dzięki planom prezydenta Wrocławia Rafała Dutkiewicza, w miasto zainwestowano już 3 mld euro, powstało 100 tys. nowych miejsc pracy.

Kraków przyciąga najwięcej turystów z zagranicy. Amerykańska agencja turystyczna Orbitz uznała go za najmodniejsze miasto 2007 roku. Rok temu Kraków odwiedziło ponad 7 mln turystów. W tym roku może być więcej, bo miasto w czerwcu obchodzi 750-lecie. – Chcemy każdego zaprosić na te urodziny. W Polskę ruszą charakterystyczne dla Krakowa postacie, np. lajkonik, który będzie reklamował nasz jubileusz – mówi Iza Helbin z biura promocji Krakowa.

Głośno ma też być o stolicy, ale na razie jest kiepsko. Warszawa chce się promować głów-nie za granicą i korzystać z doświadczeń Krakowa czy Wrocławia. – Powinniśmy promować też architekturę socrealizmu – uważa Katarzyna Ratajczyk, dyrektor biura promocji miasta. Pod koniec kwietnia Gdańsk rozpoczął działania promocyjne skierowane do mieszkańców Wlk. Brytanii i Irlandii. Miasto chce wykorzystać nowe bezpośrednie połączenia lotnicze m.in z Londynem i Dublinem. – Liczymy, że obcokrajowcy wybiorą Gdańsk jako miejsce na weekend – mówi Anna Zbierska z referatu promocji. Miasto zaplanowało m.in. 600 reklam telewizyjnych, 445 billboardów i reklamy prasowe.

Doświadczenie w promowaniu się za granicą ma już Wrocław. W ubiegłym roku miasto reklamowało się na Ukrainie i w Anglii.

Nowe połączenia lotnicze chce wykorzystać też Kraków. – Planujemy wielką kampanię w Stanach Zjednoczonych – zdradza Iza Helbin.
  Słońce Kaszub w UK
Rok temu pod koniec września w czasie kampanii wyborczej Tusk spędził na
Wyspach weekend. Był to jego ogromny sukces.
Tysiące Polaków chciało się z nim spotkać.
Wszędzie, gdzie się pojawiał otaczały go tłumy.
W czasie wizyty odwiedził m.in. małżeństwo z Białegostoku w ich angielskim
mieszkaniu, a nawet zrobił zakupy w Tesco, w którym obsługiwała go polska
kasjerka. I Tusk na Wyspach wygrał.
Zdecydowana większość mieszkających tam Polaków zagłosowała na Platformę.

Już po zwycięstwie Tusk poleciał do Londynu jeszcze raz, żeby podziękować za
poparcie.
Dziś w stolicy Wielkiej Brytanii spędzi tylko kilka godzin. Przed południem
spotka się z premierem Gordonem Brownem, a po południu w polskiej ambasadzie
z przedstawicielami organizacji polonijnych i dziennikarzami.

"Spotkanie nie będzie otwarte dla wszystkich.
Zaprosiliśmy na nie ok. 100 osób" - informuje Robert Szaniawski, attache
prasowy polskiej ambasady.

Wszystko wskazuje na to, że tym razem premier musi jednak przygotować się na
trudne pytania.
"Chcemy wiedzieć, czy mamy do czego w Polsce wracać. O rządowym projekcie
<Masz PLan na powrót?słyszymy już od jakiegoś czasu.
Teraz chcemy poznać konkrety.
Oczekujemy od premiera rozmowy, która mamy nadzieję będzie dłuższa niż
ceremonia inauguracyjna rządowego programu" - mówi Jacek Winnicki ze
stowarzyszenia Poland Street.

Maria, studentka, jedna z założycielek London Polish Society, organizacji
zrzeszającej polskich studentów z londyńskich uczelni nie kryje
rozczarowania rządem. "Obietnice premiera Tuska wydają się być bez pokrycia.
Abolicja podatkowa?
To nas nie dotyczy.
My chcemy wiedzieć, że po powrocie do kraju będziemy mieć perspektywę
rozwoju, znalezienia dobrej pracy i godziwego życia.
My również zdecydowaliśmy o wygranej tego rządu.
 Tysiące studentów godzinami stały w kolejkach, żeby oddać swój głos" - nie
kryje emocji.

Tak naprawdę wciąż nie wiadomo, ilu Polaków przez rok rządów PO zdecydowało
się wrócić do kraju.
Szef zespołu doradców strategicznych premiera Michał Boni w wywiadzie dla
DZIENNIKA szacował, że to na razie około 30 tys. osób i fala powrotów
dopiero się zaczyna.
Michał Majchrzak, który od dwóch lat pracuje w Londynie jako grafik w
agencji reklamowej, wracać na razie nie zamierza.
"Moje plany nie zależą od tego, co powie i co obieca premier.
My nie jesteśmy tu oderwani od tego, co się dzieje w Polsce.
Dobrze wiemy, jak tam jest.
A niewiele się zmieniło, poza tym, że z Sejmu zniknęła Samoobrona i LPR" -
mówi Majchrzak.

Dla tych, którzy jednak myślą, by wrócić z emigracji rząd przygotował
kampanię informacyjną.
Dziś Tusk otworzy w Londynie portal Powroty.gov.pl.
W serwisie znajdą się praktyczne informacje o tym, jak bezboleśnie przeżyć
przeprowadzkę: jakie dokumenty są potrzebne, by przywieźć samochód, jak
przenieść konto bankowe, jak przepisać dziecko z angielskiej do polskiej
szkoły.
Portalowi towarzyszy książka "Powrotnik", która będzie od dziś dostępna w
ambasadzie w Londynie.

To Donald Tusk obiecywał Polakom mieszkającym w Wielkiej Brytanii:

. abolicję podatkową dla tych, którzy zarobili pieniądze na Wyspach przed
2005 r. (została wprowadzona)

. trzyletnie zwolnienie z PIT i składki rentowej dla rozpoczynających
działalność gospodarczą

. w Polsce nie tylko ceny będą zachodnie, ale także zarobki

. Polska zamieni się w drugą Irlandię

. państwo ma dać wolność, jaką daje Wielka Brytania, a jakiej w Polsce
jeszcze nie ma.

źródło

  Przetarg na IT w PZU
Czesc Al

w gre wchodzi wspolpraca(licencja) od FIserv
i dlatego PZU wszedl do SFT by miec wplywna spolke.
Oczywscie Puls Biznesu robi kolo d...y SFT ale to nie gra roli. Mysle ze zakonczenie prac i zinnym egzotami itd. to
solidne przygotowanie do wspolpracy z PZU. Poza tym
BIG tez wspolpracowal z FIserv tak ze produkty moga bys wg. najnowzszych standardow.

Tu opis FIserv a reszta na roznych portalach:
Fiserv Inc. jest wiodacym na swiecie dostawca kompleksowych systemów informatycznych dla sektora finansowego. Firma
powstala w 1984 roku w wyniku fuzji dwu firm: First Data Processing z Milwaukee w stanie Wisconsin i Sunshine State
Systems z Tampa w stanie Floryda, dzialajacych na rynku systemów informatycznych dla instytucji finansowych od konca lat
60-tych.

Strategia rozwoju firmy jest rozbudowa wlasnej oferty oraz przejmowanie / kupowanie firm oferujacych uzupelniajace
produkty i uslugi rynkowe. Od momentu zalozenia firma Fiserv przejela ok. 100 innych firm.

Siedziba Fiserv Inc. jest Brookfield w stanie Wisconsin. Firma zatrudnia ok. 15,5 tysiaca pracowników i obsluguje ponad
10 tysiecy instytucji finansowych w ponad 60 krajach na calym swiecie. W samym roku 2000 firma Fiserv pozyskala ponad
400 nowych klientów. Poza Stanami Zjednoczonymi dzialalnosc firmy Fiserv jest prowadzona przez dzial o nazwie CBS
(Comprehensive Banking Systems) Worldwide. Biura mieszcza sie w Australii, na Filipinach, w Indonezji, Kolumbii,
Singapurze, Wielkiej Brytanii (centrala na Europe, z siedziba w Londynie) i w Warszawie.

Fiserv dostarcza kompleksowe rozwiazania informatyczne wszelkim instytucjom finansowym: bankom, biurom maklerskim,
instytucjom kredytowym, firmom doradztwa finansowego i inwestycyjnego, instytucjom i agencjom ubezpieczeniowym, firmom
leasingowym, instytucjom udzielajacym kredytów hipotecznych. W wiekszosci z tych grup Fiserv zajmuje pierwsze miejsce
pod wzgledem liczby obslugiwanych klientów.

Systemy firmy Fiserv obsluguja w skali jednego roku:

225 milionów kont depozytowych, kredytowych i leasingowych
795 milionów transakcji elektronicznych/bankomatowych/kasowych (POS)
4,5 miliarda czeków i transakcji akcjami
1,9 milionów rachunków papierów wartosciowych
24 milionów polis ubezpieczeniowych.

Produkty oferowane przez firme Fiserv mozna podzielic na trzy grupy:

1) Rozwiazania dla bankowosci detalicznej oraz dla firm prowadzacych uslugi finansowe dla klientów indywidualnych.
Rozwiazania te obejmuja:
- podstawowy system bankowy ICBS (International Comprehensive Banking System), umozliwiajacy prowadzenie rachunków
depozytowych i kredytowych, przetwarzanie transakcji oraz przetwarzanie danych o klientach,
- rodzine produktów Alliant, w sklad której wchodza: system obslugi oddzialów Branch Teller, system obslugi centrów
kontaktu z klientami Customer Relationship Servicing, system bankowosci elektronicznej FinancialNet (obsluga klientów
przez Internet, telefony komórkowe z protokolem WAP, inne kanaly elektroniczne) i inne.

2) Hurtownie danych i systemy zarzadzania informacja dla sektora detalicznych uslug finansowych - rozwiazania pod nazwa
InformEnt.

3) Specjalistyczne produkty bankowe rodziny IPS-Sendero:
- aplikacje dotyczace ryzyka bankowego (Balance Sheet Risk),
- aplikacje do badania dochodowosci klientów, produktów, dzialów (Profitability Performance Measurement).

Cale portfolio produktów firmy Fiserv zaspokaja praktycznie wszystkie mozliwe potrzeby instytucji finansowych.

Fiserv jest notowana na elektronicznym rynku gieldowym Nasdaq pod symbolem FISV. Kapitalizacja rynkowa firmy wynosi ok.
5.9 mld USD.

Przychody Fiserv w roku 2000 wyniosly 1,65 mld. USD. Oznacza to 17-procentowy wzrost w stosunku do roku 1999 (1,41 mld.
USD). Zysk netto za rok 2000 wyniósl 171,9 mln USD, co dalo zysk w przeliczeniu na jedna akcje w wysokosci 1,36 USD, w
porównaniu z 1,09 USD w roku 1999. W drugim kwartale 2001 r. przychody Fiserv wyniosly 472.6 milionów USD, co oznacza
13.5-procentowy wzrost w porównaniu z analogicznym okresem roku ubieglego. Od chwili zalozenia do dnia dzisiejszego
tempo wzrostu Fiserv jest jednym z najwyzszych w sektorze firm technologicznych.

W Polsce Fiserv prowadzi dzialalnosc od 1995 roku - do ubieglego roku w formie przedstawicielstwa, obecnie w formie
spólki z ograniczona odpowiedzialnoscia. Dyrektorem polskiego biura jest Maciej Modrzejewski.

Pierwszy kontrakt w Polsce Fiserv zawarl w 1993 z Bankiem Slaskim. Obecnie Fiserv jest wiodacym dostawca rozwiazan
technologicznych dla polskiego sektora bankowego. Firma obsluguje nastepujacych klientów: ING Bank Slaski, Bank Zachodni
WBK, BIG Bank Gdanski, AIG Bank Polska i GE Bank Mieszkaniowy.

Podstawowe produkty Fiserv, w tym system bankowy ICBS sa dostepne w polskiej wersji jezykowej w pelni dopasowane do
polskich norm prawnych.

  [GW]Powrót planów rejestrowania pre-paidów. (długie)(kros)
http://gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33181,2836898.html

Powrót planów rejestrowania pre-paidów

 Wojciech Czuchnowski, Paweł Rożyński, borow 25-07-2005 , ostatnia
aktualizacja 25-07-2005 12:23

Policja i ABW chcą zmusić sieci telefonii komórkowej, by rejestrowały
użytkowników telefonów na kartę, czyli tzw. pre-paidów. Powód?
Anonimowymi numerami posługują się przestępcy i terroryści

Nadinsp. Eugeniusz Szczerbak, zastępca komendanta głównego policji,
odpowiedzialny za zwalczanie przestępczości zorganizowanej, powiedział
"Gazecie", że odpowiedni projekt nowelizacji ustawy Prawo
telekomunikacyjne przygotowały już policja i ABW.

- W interesie bezpieczeństwa Polski jest, żeby wszedł w życie jak
najszybciej - mówi Szczerbak. - Tego projektu z braku czasu raczej nie
przegłosuje już obecny Sejm. Chcemy go zostawić następcom - dodaje
rzecznik MSWiA Marek Gieorgica.

W Europie obowiązek rejestracji użytkowników telefonów na kartę
wprowadziły m.in.: Szwajcaria, Dania, Niemcy, Francja, Włochy, Wielka
Brytania, Słowacja i Węgry.

Według informacji "Gazety" projekt przewiduje dwa warianty rejestracji
osoby kupującej numer w systemie bezabonamentowym (właściciele
pre-paidów nie płacą abonamentu, uzupełniają konto drogą elektroniczną
lub poprzez karty ze zdrapkami): .  kupujący będzie się musiał
wylegitymować dowodem osobistym lub paszportem i zostanie wpisany do
bazy danych; .  pre-paidy będą sprzedawane tylko poprzez karty
płatnicze, co oznacza automatyczną rejestrację. Dane o kupujących,
musieliby przechowywać operatorzy sieci komórkowych.

A co z osobami, które mają już telefony na kartę? Gdyby wprowadzono
obowiązek rejestracji, miałyby trzy do sześciu miesięcy na zgłoszenie.
Jeśliby tego nie zrobiły operator odłączy numer.

W Polsce właścicieli telefonów na kartę jest już około 13 mln (60 proc.
wszystkich użytkowników komórek). Nie muszą się rejestrować przy
zakupie, nawet więc po zidentyfikowaniu numeru telefonu nie można się
zorientować, do kogo należy. Dlatego pre-paidy są ulubionym narzędziem
łączności przestępców i terrorystów. - Grupy przestępcze i terroryści
kupują całe setki kart z nierejestrowanymi numerami. Szanujący się
przestępca zmienia kartę z numerem codziennie. Dostęp do aktualnego
numeru mają tylko jego najbardziej zaufani ludzie - mówi oficer CBŚ.

11 marca ubiegłego roku terroryści al Kaidy zdalnie zdetonowali poprzez
sieć komórkową ładunki w pociągach w Madrycie. Ostatnie zamachy w
Londynie, choć nie użyto telefonów-detonatorów, spowodowały, że MSWiA
powróciło do starań o wprowadzenie w Polsce obowiązku rejestracji
użytkowników telefonów na kartę.

Szef ABW Andrzej Barcikowski w jednym z pism do kolegium służb
specjalnych stwierdza: "Prowadzenie łączności prepaidowej trwale wpisało
się w modus operandi najgroźniejszej organizacji terrorystycznej, jaką
jest al Kaida", i przypomina, że grupa Arabów namierzona przez Agencję
na przełomie 2003 i 2004 r. i podejrzewana o przygotowywanie zamachu
terrorystycznego w naszym kraju, "prowadziła rozmowy z nowo kupowanych w
Polsce telefonów w systemie bezabonamentowym".

Nacisk policji i ABW na rejestrowanie pre-paidów wzmógł się po zamachach
w Madrycie. Jednak latem ubiegłego roku posłowie wykreślili zapisy w tej
sprawie z projektu nowelizacji prawa telekomunikacyjnego.

Zdaniem Janusza Piechocińskiego, szefa sejmowej komisji infrastruktury i
przeciwnika rejestracji pre-paidów, takie rozwiązanie jest
nieskuteczne. - Terrorysta zmieni metody działania i będzie np.
rejestrować numery na osoby trzecie. Albo przywiezie kartę z numerem z
zagranicy. Dziwię się stanowisku MSWiA, bo rząd przyjął właśnie kolejny
projekt nowelizacji prawa telekomunikacyjnego, w którym nie ma mowy o
rejestracji użytkowników telefonów na kartę - mówi Piechociński.

- Zmiany, które proponujemy, mają szczególny charakter i dlatego będą
zgłoszone osobno - odpowiada Gieorgica i dodaje: - Rejestracja telefonów
na kartę to światowy standard. Czy w Polsce musi dojść do tragedii,
zamachu za pomocą ładunku zdetonowanego przez telefon, żeby zrozumiano
konieczność takich zmian?

Przedstawiciele sieci komórkowych zgodnie twierdzą, że mimo dodatkowych
kosztów dostosują się do zmian prawnych, jeżeli zostaną wprowadzone. -
Tylko kto ma odpowiadać za rejestrację? My czy np. kioski, które
sprzedają karty z numerami? - pyta Witold Pasek, rzecznik Ery.

Operatorzy boją się, że obostrzenia będą się wiązały z redukcją sieci
dystrybucji i spowolnieniem wzrostu najszybciej rozwijającego się
segmentu telefonii komórkowej. Właściciele telefonów na kartę
dostarczają 3-4 mld zł przychodów rocznie.

=========

  mam doœÌ Polski!!!!!
Przykro mi kolezko, ale to Twoj przedmowca ma racje!

Ponad dwa lata temu (majac 21 lat i nieukonczone studia) wyjechalem do
szwajcarii w poszukiwaniu pracy. Trafilem do Zurychu, firmy
telekomunikacyjnej, a wiesz czemu? Tylko i dlatego ze mialem bogate
doswiadczenie (od 17stego roku prowadzilem dzialalnosc gospodarcza).
Doswiadczenie to nie tylko wpis w CV, ale potwierdzenie twoich umiejetnosci
ktore jest bardziej cenione anizeli wyksztalcenie! Osobiscie jak
zatrudnialem ludzi (bo i rekrutacje w mojej firmie przeprowadzalem) nie
kierowalem sie szkolami itp itd, ale doswiadczeniem jakie czlowiek posiadal
(i wcale nie musiala byc to tylko szwajcaria) + weryfikacja w postaci
testow.

Majac doswiadczenie zawodowe, niezleznie z jakiego kraju - masz
automatycznie wieksze szanse na zdobycie pracy. Ot co.

Pozdrawiam,
Mag




| jesli byles nikim w Polsce tym bardziej nikim pozostaniesz tam.. mialem
na
| mysli praktyke lub pewne doswiadczenie zawodowe potrzebne azeby czuc sie
| pewniej w nieznanym swiecie..sporo ludzi wyjezdza na wariata nie
trzymajac
| nigdy mlotka w rece ..Ci zazwyczaj odpadaja lub w najlepszym wypadku
czeka
| na nie sterta garow do mycia

powtarzam po raz drugi. to co piszesz to bzdury! nikogo tutaj nie
interesuje
jakie masz doswiadczenia ze swojego kraju. kazda agencja rekrutingowa,
kazdy
pracodawca (nie mowie o restauracjach tylko o pracy biurowej) zadaje ci
pytanie: "do you have any experience in work in UK?" i to sie liczy
chlopie.
kim byles u siebie w kraju to twoj interes, dla nich sie liczy kim jestes
tutaj. i nie sprzeczaj sie ze mna bo wiem co mowie. poza tym troszke
pomniejszyles wartosc ludzi ktorzy pracuja tu na budowach lub zmywaja
gary.
robia to po pierwsze ze wzgledu na stopien mozliwosci porozumiewania sie w
jezyku angielskim (a uwierz ze jesli w polsce zdobyles nawet advance'a lub
proff'a to jak tu przyjedziesz to przezyjesz szok). zeby tutaj dostac
normalna prace biurowa lub w swoim zawodzie trzeba sie tak zajebiscie
nacharowac ze nie masz o tym pojecia. poza tym wymagany angielski fluent.
ci
obcokrajowcy ktorzy zajmuja tu jakies stanowiska (wszyscy!!! powtarzam
wszyscy!!!) kiedys pracowali na budowach, sprzatali i myli gary zanim
nauczyli sie dobrze angielskiego, zorientowali sie w sytuacji i w
mozliwosciach posuniecia sie z kariera do przodu. i mowie ci: jesli
myslisz
ze w Polsce lub gdziekolwiek indziej jestes 'kims' to przyjedz tu to
zobaczysz jak to jest byc 'nikim' i zmywac na przyklad gary. ja dlugo
zmywalem gary zanim zorientowalem sie w sytuacji i zdobylem na tyle
pewnosci
siebie aby w obcym kraju zalozyc firme. a wymagalo to OGROMNEGO wysilku. w
tej chwili importuje sprzet komouterowy i oprogramowanie z Polski do UK
ale
zanim do tego doszlo przeszedlem swoje i kazdy kto do czegos tu doszedl
rowniez zaczynal od ZERA niezaleznie od tego kim wczesniej byl w swoim
kraju!!!

pozdrawiam z Londynu

--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -


http://www.gazeta.pl/usenet/

  mam doœÌ Polski!!!!!

Przykro mi kolezko,


tak kolezko, slucham?

ale to Twoj przedmowca ma racje!


naprawdee, nie ma.

Majac doswiadczenie zawodowe, niezleznie z jakiego kraju - masz
automatycznie wieksze szanse na zdobycie pracy. Ot co.


Mag, tobie sie poprostu ufuksalo. Twoje doswiadczenia sa bardzo bardzo
rzadkie ale pewnie sie takie rzeczy zdarzaja. Przeczytaj dokladnie mojego
posta

Pozdrawiam,
Mag

| jesli byles nikim w Polsce tym bardziej nikim pozostaniesz tam.. mialem
na
| mysli praktyke lub pewne doswiadczenie zawodowe potrzebne azeby czuc
sie
| pewniej w nieznanym swiecie..sporo ludzi wyjezdza na wariata nie
trzymajac
| nigdy mlotka w rece ..Ci zazwyczaj odpadaja lub w najlepszym wypadku
czeka
| na nie sterta garow do mycia

| powtarzam po raz drugi. to co piszesz to bzdury! nikogo tutaj nie
interesuje
| jakie masz doswiadczenia ze swojego kraju. kazda agencja rekrutingowa,
kazdy
| pracodawca (nie mowie o restauracjach tylko o pracy biurowej) zadaje ci
| pytanie: "do you have any experience in work in UK?" i to sie liczy
chlopie.
| kim byles u siebie w kraju to twoj interes, dla nich sie liczy kim jestes
| tutaj. i nie sprzeczaj sie ze mna bo wiem co mowie. poza tym troszke
| pomniejszyles wartosc ludzi ktorzy pracuja tu na budowach lub zmywaja
gary.
| robia to po pierwsze ze wzgledu na stopien mozliwosci porozumiewania sie
w
| jezyku angielskim (a uwierz ze jesli w polsce zdobyles nawet advance'a
lub
| proff'a to jak tu przyjedziesz to przezyjesz szok). zeby tutaj dostac
| normalna prace biurowa lub w swoim zawodzie trzeba sie tak zajebiscie
| nacharowac ze nie masz o tym pojecia. poza tym wymagany angielski fluent.
ci
| obcokrajowcy ktorzy zajmuja tu jakies stanowiska (wszyscy!!! powtarzam
| wszyscy!!!) kiedys pracowali na budowach, sprzatali i myli gary zanim
| nauczyli sie dobrze angielskiego, zorientowali sie w sytuacji i w
| mozliwosciach posuniecia sie z kariera do przodu. i mowie ci: jesli
myslisz
| ze w Polsce lub gdziekolwiek indziej jestes 'kims' to przyjedz tu to
| zobaczysz jak to jest byc 'nikim' i zmywac na przyklad gary. ja dlugo
| zmywalem gary zanim zorientowalem sie w sytuacji i zdobylem na tyle
pewnosci
| siebie aby w obcym kraju zalozyc firme. a wymagalo to OGROMNEGO wysilku.
w
| tej chwili importuje sprzet komouterowy i oprogramowanie z Polski do UK
ale
| zanim do tego doszlo przeszedlem swoje i kazdy kto do czegos tu doszedl
| rowniez zaczynal od ZERA niezaleznie od tego kim wczesniej byl w swoim
| kraju!!!

| pozdrawiam z Londynu

| --
| Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -
http://www.gazeta.pl/usenet/


--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -http://www.gazeta.pl/usenet/

  mam doœÌ Polski!!!!!
Zakladam, ze masz tylko polski paszpot.

Akurat biorac pod uwage przepisy emigracyjne w Szwajcarii, nie jest to
mozliwe. Nawet jakbys jakims swinskim trafem dostal oferte pracy,
najzwyczajniej w swiecie nie otrzymalbys work permitu...

Przykro mi kolezko, ale to Twoj przedmowca ma racje!

Ponad dwa lata temu (majac 21 lat i nieukonczone studia) wyjechalem do
szwajcarii w poszukiwaniu pracy. Trafilem do Zurychu, firmy
telekomunikacyjnej, a wiesz czemu? Tylko i dlatego ze mialem bogate
doswiadczenie (od 17stego roku prowadzilem dzialalnosc gospodarcza).
Doswiadczenie to nie tylko wpis w CV, ale potwierdzenie twoich umiejetnosci
ktore jest bardziej cenione anizeli wyksztalcenie! Osobiscie jak
zatrudnialem ludzi (bo i rekrutacje w mojej firmie przeprowadzalem) nie
kierowalem sie szkolami itp itd, ale doswiadczeniem jakie czlowiek posiadal
(i wcale nie musiala byc to tylko szwajcaria) + weryfikacja w postaci
testow.

Majac doswiadczenie zawodowe, niezleznie z jakiego kraju - masz
automatycznie wieksze szanse na zdobycie pracy. Ot co.

Pozdrawiam,
Mag

| jesli byles nikim w Polsce tym bardziej nikim pozostaniesz tam.. mialem
na
| mysli praktyke lub pewne doswiadczenie zawodowe potrzebne azeby czuc sie
| pewniej w nieznanym swiecie..sporo ludzi wyjezdza na wariata nie
trzymajac
| nigdy mlotka w rece ..Ci zazwyczaj odpadaja lub w najlepszym wypadku
czeka
| na nie sterta garow do mycia

| powtarzam po raz drugi. to co piszesz to bzdury! nikogo tutaj nie
interesuje
| jakie masz doswiadczenia ze swojego kraju. kazda agencja rekrutingowa,
kazdy
| pracodawca (nie mowie o restauracjach tylko o pracy biurowej) zadaje ci
| pytanie: "do you have any experience in work in UK?" i to sie liczy
chlopie.
| kim byles u siebie w kraju to twoj interes, dla nich sie liczy kim jestes
| tutaj. i nie sprzeczaj sie ze mna bo wiem co mowie. poza tym troszke
| pomniejszyles wartosc ludzi ktorzy pracuja tu na budowach lub zmywaja
gary.
| robia to po pierwsze ze wzgledu na stopien mozliwosci porozumiewania sie w
| jezyku angielskim (a uwierz ze jesli w polsce zdobyles nawet advance'a lub
| proff'a to jak tu przyjedziesz to przezyjesz szok). zeby tutaj dostac
| normalna prace biurowa lub w swoim zawodzie trzeba sie tak zajebiscie
| nacharowac ze nie masz o tym pojecia. poza tym wymagany angielski fluent.
ci
| obcokrajowcy ktorzy zajmuja tu jakies stanowiska (wszyscy!!! powtarzam
| wszyscy!!!) kiedys pracowali na budowach, sprzatali i myli gary zanim
| nauczyli sie dobrze angielskiego, zorientowali sie w sytuacji i w
| mozliwosciach posuniecia sie z kariera do przodu. i mowie ci: jesli
myslisz
| ze w Polsce lub gdziekolwiek indziej jestes 'kims' to przyjedz tu to
| zobaczysz jak to jest byc 'nikim' i zmywac na przyklad gary. ja dlugo
| zmywalem gary zanim zorientowalem sie w sytuacji i zdobylem na tyle
pewnosci
| siebie aby w obcym kraju zalozyc firme. a wymagalo to OGROMNEGO wysilku. w
| tej chwili importuje sprzet komouterowy i oprogramowanie z Polski do UK
ale
| zanim do tego doszlo przeszedlem swoje i kazdy kto do czegos tu doszedl
| rowniez zaczynal od ZERA niezaleznie od tego kim wczesniej byl w swoim
| kraju!!!

| pozdrawiam z Londynu

| --
| Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -
http://www.gazeta.pl/usenet/


--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -http://www.gazeta.pl/usenet/

  Polska żona dla Brytyjczyka
Brytyjczycy okupują londyńskie biura matrymonialne, odkąd pojawiły się w nich oferty polskich dziewczyn

Chris, 26-letni informatyk z Londynu, nie ma złudzeń. - Każdy z nas chce mieć żonę z Polski - mówi. - Bo zarówno i urodą, i inteligencją przebijają wszystkie inne kandydatki, z którymi się spotykałem - podkreśla. Dlatego od razu szukał partnerki w miejscowej agencji, która posiada oferty matrymonialne polskich dziewczyn. I znalazł. Chce być z 24-letnią Aliną, która przyjechała do pracy w podlondyńskim hotelu.

Londyński rynek matrymonialnego pośrednictwa od razu zauważył, że dziewczyny z Polski to lep na tubylców, ale też na innych Europejczyków, którzy szukają życiowej partnerki. Według brytyjskiej gazety "The Guardian" w samym Londynie jest już około tysiąca polsko-angielskich par. A będzie ich o wiele więcej, bo aż 61 proc. Polek obecnych na Wyspach ma mniej niż 34 lata i właśnie tam będzie chciało ułożyć sobie życie.

Firmy zaczęły więc wabić samotne Polki reklamami. - Anglicy zakochali się w Polkach. Przyjdź do naszego biura, oni tam już czekają - trąbią ogłoszenia w angielskich dziennikach. W londyńskich dzielnicach Notting Hill, Docklands, Brick Lane, Covent Garden wisi wiele reklam "Kawalerowie z Londynu marzą o żonie z Polski". A w okolicach Finsbury Park oraz szczególnie londyńskiej dzielnicy Ealing Common, gdzie mieszka blisko 40 tysięcy naszych rodaków, plakaty zachęcające Polki do wyjścia za Anglika są spotykane niemal na każdej ulicy. A Brytyjczycy nie wahają się wydać nawet 300 funtów, żeby móc odpowiedzieć na anons polskiej dziewczyny.

Londyńskie biuro Sun for Single przygotowało nawet projekt Polish Bride (Polska panna młoda), w którym zajęło się kojarzeniem Polek z mieszkańcami Londynu. Jedną z kandydatek była 24-letnia Sabina Jaworska. Z ogromnej liczby odpowiedzi na jej anons wytypowała tylko trzech londyńczyków. - Paul, 29-letni chemik, okazał się tym, na kogo czekałam - wyznaje. - Jesteśmy już ze sobą pięć miesięcy i planujemy spędzić razem resztę życia - dodaje.

Na zainteresowaniu polskimi żonami zaczęli też zarabiać przedsiębiorczy rodacy. Aleksandra Trębska otworzyła w Londynie polskie biuro matrymonialne Polish Dating Agency. - Pracujące tu Polki czują się samotne - opowiada właścicielka pośrednictwa. - Po tym, jak masz pracę i zaczynasz zarabiać pieniądze, sama praca przestaje wystarczać - zdradza motywy zamieszczania anonsów. Do Polish Dating Agency w niespełna dziewięć miesięcy zapisało się ponad 300 rodaczek. Teraz do biura zgłaszają się po partnerki kawalerowie z całej Wielkiej Brytanii. - Otrzymałam już kilkanaście próśb o założenie filii w Birmingham, Liverpoolu i Nottingham - mówi Trębska.

Już od dawna złośliwi opowiadali kawał: "Jak nazywa się ładna kobieta na ulicy w Londynie? - Cudzoziemka!". Stary dowcip można już chyba rozbudować: "Jak nazywa się najładniejsza kobieta w Londynie? - Polka". Potwierdzi to większość kawalerów z Wysp.

zrodlo:

Polska żona dla Brytyjczyka

Dodam jeszcze, ze ten dowcip jest dosyc popularny na zachodzie. .
Angielki sa baaardzo niezafajne
in my opinion, of course
  wykaz agencji zatrudnienia
to wykaz podmiotow zarejestrowanych w Polsce http://www.kraz.praca.gov.pl/StronaGlowna.aspx

Pamietajmy ze za posrednictwo w poszukiwaniu pracy agencje nie moga pobierac opłat..

Agencja rekrutacyjna jest pośrednikiem miedzy pracownikiem a pracodawcą. Firma chcąc zatrudnić pracownika korzysta z usług agencji bo jest po prostu łatwiej. Pracodawca się nie musi martwić o wypełnienie stanowiska niewiadomo kim, a agencja dostaje oczywiście z tego swoja działkę. Takich agencji w UK jest mnóstwo, czasami jedna przy drugiej, szczególnie przy highstreets. Niektóre są ogólne, niektóre sa ukierunkowane w konkretnej dziedzinie (gastronomia, sprzątanie, prac biurowe, itp.) i tylko w wybranych kategoriach maja oferty pracy.
Fajnie jest dostać pracę w dużej agencji, bo zwykle ma ona kilka różnych działów - i po paru miesiącach w kateringu może ci się udać wydzwonić pracę np. w IT lub biurze, z tej samej agencji.
Niestety nie jest zbyt łatwo zarejestrować się w takiej agencji. Właściwie zawsze wymagane są referencje. I najlepiej jeśli by to były referencje potwierdzając pracę w UK. Ale jeśli mamy takowe z Polski to też powinny przejść. Często jak już wchodzimy z zamiarem zarejestrowania to może się zdarzyć że spotkamy się z odmową, powiedza że nie rejestrują nowych, albo że nie ma pracy.
Jak już się nam uda zarejestrować to nie czekajmy na ich telefon. W większości przypadków nie zadzwonią bo im się nie chce bądź też, bardziej prawdopodobne, nie jestesmy sprawdzonym pracownikiem więc nie mogą nas polecić żadnemu pracodawcy.
Ale jeśli się będziesz narzucać, dzwonić do nich co drugi dzień, lub odwiedzać ich co parę dni, to w końcu coś ci znajdą. Takie 'narzucanie się' pokazuje im, że ci zależy na pracy - a to dla nich bardzo ważne.
Dzieje się tak dlatego, że agencja odpowiada przed swoimi klientami, jeśli przyśle im złodzieja lub obiboka. Na drugi raz pracodawca zgłosi się do innej agencji - a konkurencja na tym rynku jest ogromna. Dobrze więc zdawać sobie sprawę, że tak naprawdę wystarczy wzbudzić ich zaufanie, pokazać że będzie się pracować uczciwie i ciężko. Jeśli tylko zdołasz ich przekonać, że bedziesz dla nich dobrą wizytówką - w sezonie masz prace zazwyczaj od ręki.

Dobrze jest znać kogoś kto jest zarejestrowany w danej agencji (bądź kilku) i to on wprowadzi was, czyli poleca was agencji. Jeśli ten znajomy jest sprawdzony i w agencji go znają to nie będą robić większych problemów żeby was zarejestrować.

Agencje zajmujące się konkretną kategorią prac będą wymagać od was ubioru który jest stosowny do wykonywanej pracy. Jeśli traficie na agencję budowlana to będą wymagać od was steeltops (buty ze stalowym przodem &pound;15-&pound;20) i hard hat (kask) - oba do kupienia na prawie każdym targowisku. Jeśli traficie na agencję gastronomiczną to będą od was wymagać np. ubioru kelnera, bądź kucharza (zależy od agencji i stanowiska). Jeśli są jakieś szanse na to, że agencja znajdzie nam prace, to można się zaopatrzyć w ubranko w tańszych sklepach z ciuchami.
Niektóre stanowiska są stałe, niektóre są dorywcze. Jak się sprawdzimy raz czy dwa w jakiejś tymczasowej pracy to sa duże szanse ze agencja będzie nam oferować dorywcze prace, np. tylko parę godzin dziennie (obsługa bankietów, kelnerowanie, bądź zastępowanie osoby która jest na zwolnieniu itp). W takiej pracy dorywczej stawka godzinowa jest zwykle sporo wyższa niż na etacie.

W okresie letnim Londyńskie agencje mają za dużo kandydatów i trzeba wykazać się naprawdę dobrymi papierami i siłą przebicia, żeby coś od nich uzyskać. Warto, ponieważ praca będzie zawsze legalna i gdy raz dasz się poznać jako dobry pracownik, dostaniesz u nich pracę zawsze. Ponadto, gdy np. jesteś wykwalifikowanym informatykiem, ale na początek wsadzą cię gdzieś na magazyniera do pakowania pudełek, po frycowych kilku - max kilkunastu tygodniach i twoich regularnych telefonach znajdą ci prawdziwą pracę w zawodzie - jeśli mają dział IT oczywiście.

Co do szukania agencji to najlepiej wpisać w wyszukiwarce www.google.com np. "recruitment agencies in london", patrz góra strony.

Agencje w Londynie: http://www.allinlondon.co.uk/directory/1383.php

źródło: praca-za-granica.pl
 



Polskie Agencje Ochrony
Polskie prawo pracy
Polskie placówki dyplomatyczne i konsularne N
Polskie Nagrody Filmowe Orły 2000
polskie kultowe filmy
Polskie powieści poetyckie
polskie aktorki tapety
Polskie Dokumenty Dyplomatyczne
polskie firmy rekrutacyjne
Polskie Okna i
Polskie przedsiębiorstwa przemysłu drzewnego
Polskie przedsiębiorstwa energetyczne
polskie powstanie narodowe
Polskie czcionki w konsoli
Polskie prawo finansowe Finanse
  • motywy thm
  • hatsan;at;rozbiorka
  • serwis acer rzeszow
  • wczeB6niejsza;spB3ata;kredytu;bez;prowizji
  • cennik uslug remontowo budowlanych w